Grę kupiłem za jakieś śmieszne pieniądze, poniżej 100 zł. Od niechcenia zagrałem, bo miałem dylemat, wybrać to czy Adventures of Elliot. Jako, że sezon na jRPG zaczyna się u mnie zazwyczaj jesienią, postanowiłem jednak spróbować Banishers, bo w chwili obecnej gram wieczorami. Zwłaszcza, kiedy mam w końcu odizolowany pokój gracza dla siebie :)
Końcówka XVII wieku. Wcielasz się w parę łowców duchów, którzy badają nawiedzone miasto. Na samym początku gry ma miejsce pewne wydarzenie, które definiuje historię i narrację Banishers. Tytuł to action-RPG, z walką w czasie rzeczywistym i pół-otwartym światem (jednak w grze jest sporo momentów liniowych).
Jestem bardzo zaskoczony na plus. Gra ma świetne dialogi, mroczny i gęsty klimat, jeśli ktoś lubi historie o duchach i nawiedzeniach powinien złapać bakcyla od razu. W grze panuje mroczny, gęsty i melancholijny klimat XVII-wiecznej Ameryki Północnej, oprócz samego miasteczka zwiedzamy jaskinie czy lasy. Sporo części gry dzieje się po zmroku, lokacje są skąpane we mgle, no mówię Wam, klimat pierwsza klasa :).
Walka jest lepsza niż w Vampyrze, poprzedniej grze tego studia. System polega na przełączaniu się w locie między dwoma bohaterami. Red walczy mieczem i innymi fizycznymi atakami, podczas gdy Antea używa potężnych uderzeń pięściami i magii. Potyczki są bardziej responsywne niż w Vampyrze i na pewno bardziej dynamiczne. Trochę słabo wygląda sytuacja z przeciwnikami, są za mało różnorodni. W trakcie gry odblokowujesz nowe ruchy/skille (specjalna siatka, na której rozdysponowujesz zdobyte punkty), znajdujesz też nowy ekwipunek. Gram na normalnym poziomie trudności i jest OK, nie jest banalnie, lecz też nie jakoś specjalnie trudno, w sam raz.
Wg mnie gra jest co najmniej bardzo dobra. Uważam, że warto dać jej szansę ze względu na fabułę, postacie i dialogi. Historia jest bardzo dobrze napisana, przynajmniej takie odnoszę wrażenie po tych 25 godzinach. Banishers niejednokrotnie mnie zachwyciła swoimi rozwiązaniami w scenariuszu i poruszała dość mroczne tematy. Relacja między dwiema głównymi postaciami i ich rozmowy są dla mnie interesujące. Podoba mi się system wyborów, każde nawiedzenie możemy zakończyć na kilka sposobów, w tym unicestwiając duszę całkowicie co skutkuje pochłonięciem jej przez Anteę. Te wybory bywają trudne i nie raz miałem prawdziwy dylemat jak postąpić.
Także polecam, ciekawe czy ktoś na JP w to grał? :)
Mam Banishers na półce. Czekam na okres jesienny, bo teraz kompletnie nie mógłbym się skupić na tego typu grze. A teraz, po Twoim poście jestem pewny na 100 % że to ogram. Gra dostała patcha pod PS5 Pro, gdzie tryb wydajności wygląda teraz dużo lepiej. Vampyr bardzo mi się podobał, mimo niedoskonałości w postaci drewnianej walki. 25 godzin? Sporo, chętnie się dowiem ile zajęło ci ukończenie gry. Sidequestów zapewne jest sporo?
ps. widzę gra chodzi poniżej stówki, niezła cena za to AA.
Grę ukończyłem na premierę, a właściwie jakieś kilka miesięcy później. Zgadzam się z prawie wszystkim, co tu napisałeś. Sama rozgrywka ma pewne wady, ale fabuła jest tak bogata, wciągająca i emocjonalna. Niewiele jest gier, które naprawdę mnie wzruszyły, a Banishers jest właśnie jednym z takich tytułów.
Red i Antea wydawali się tak bardzo naturalni, jak prawdziwa para, jak prawdziwi ludzie. Ich historie, uczucia, myśli i działania miały głęboki sens i były ukazane w piękny, wrażliwy sposób. Na przykład scena z wodospadem w jaskini, gry Red odnajduje Anteę podążając za jej eterycznym głosem, fantastycznie to zostało ukazane.
Podobały mi się wybory, miały swoje konsekwencje dla fabuły i zakończenia. Gra jest mroczna i ma gęsty klimat. Jest dość długa ze wszystkimi sidequestami to jakieś 55 godzin, lecz dokładnie już nie pamiętam, a musiałbym specjalnie sprawdzać. Niektóre sidequesty są świetne i wciągające, podobały mi się na tyle, że zrobiłem wszystkie. Fajnie
@Wagabunga, że grasz w ten tytuł, na pewno się nie zawiedziesz :) Mnie zakończenie się spodobało, podobnie jak cała gra.
Cytat: TheMan who sold the world w Sierpień 11, 2026, 22:07:28Podobały mi się wybory, miały swoje konsekwencje dla fabuły i zakończenia.
No właśnie, czytałem, że ma to wpływ na zakończenie. Póki co staram się nie unicestwiać opętanych, a bardziej wznosić duszę lub ją wygnać. Na pewno ma to wpływ na sidequesty bo skoro unicestwionej postaci już nie ma wśród społeczności, to nie otrzymam zadania pobocznego od niej w przyszłości. W związku z tym, zastanawiam się czy to tak samo działa na odwrót? Może gdybym unicestwił konkretną postać to byłyby inne zadania poboczne, np. od kogoś, komu ta decyzja byłaby na rękę? Podoba mi się jak npc reagują na podjęte przeze mnie decyzje, widać, że odbija się to na świecie gry, co się ceni.
Cytat: Wagabunga w Sierpień 12, 2026, 06:38:08W związku z tym, zastanawiam się czy to tak samo działa na odwrót? Może gdybym unicestwił konkretną postać to byłyby inne zadania poboczne, np. od kogoś, komu ta decyzja byłaby na rękę?
Niestety, grę ograłem tylko raz i podobnie jak Ty, prawie nie używałem wyroku. Poza chyba dwoma lub trzema przypadkami, resztę dusz załatwiałem inaczej (głównie przez wstąpienie). Jak zapewne wiesz, większość opętanych NPC to są zadania opcjonalne, więc nie chciałem ryzykować i tego sprawdzać, pozbawiając się ewentualnych sidequestów. Ale raczej wątpię. Sadzę, że poprzez nadmierne stosowanie wyroku zapewne ograniczasz sobie zadania poboczne. Choć na 100 % przekonany nie jestem. Nie mam w zwyczaju grać w tak długie gry więcej niż raz w tak niewielkim odstępie czasu.
Polecam grę, jeśli ktoś nie ma pudełka to teraz jest świetny moment na zakup. Widzę w sklepach mnóstwo egzemplarzy z okładkami w językach eurokołchozowych :P Natomiast są też wersje z polską okładką i angielską.