Chwilę się zastanawiałem się czy poruszyć tutaj ten wątek. Wszak to drażliwy temat i nie każdy chce o tym rozmawiać. Postanowiłem jednak, że zaryzykuję.
Jakie jest Wasze podejście do wydawania funduszy na gry? Macie jakieś zaplanowane określone kwoty na hobby? Czy wydajecie spontanicznie? Czy coś się zmieniło przez ostatnie lata w Waszym podejściu? Kupujecie mniej lub więcej?
Ja nie mam planowanych wydatków na gry. Co miesiąc odkładam określoną sumę pieniędzy na koncie. Gdy widzę coś co bardzo chcę kupić, to oczywiście wcześniej kalkuluję. Jednak muszę przyznać że mam dodatkowe fuchy w robocie, zwłaszcza zimą. Wtedy mogę co nieco odłożyć właśnie na hobby. Staram się nie przepłacać, kupować okazyjnie, czasem biorę gry na premierę jeśli mają rozsądną cenę (Jak RE Requiem czy Pragmata). Zazwyczaj nie sprzedaję gier po ukończeniu. Z samej wypłaty byłoby krucho. Wtedy mógłbym sobie pozwolić na góra dwie gry miesięcznie, tak do 500 zł max.
Teraz jest ok ale w przeszłości bywało gorzej. Całe szczęście, że mam nosa do lotto, chyba opatrzność czuwa. ;) Swego czasu wygrałem mnóstwo kasy ale to zabezpieczenie na studia syna, które w dużej mierze ta wygrana pokryje. Bez tego byłoby ciężko. Żona w końcu trafiła na lepiej płatną pracę. Oby zdrowie było.
Uff, mam nadzieję że mnie nie pogonicie tekstami typu "wara od mojej kasy" :P ;)
Nie widzę nic niestosownego w tym temacie. Przecież jeśli ktoś nie chce rozmawiać o takich sprawach to się po prostu nie wypowie. Bez przesady, nie poruszamy tu przecież kwestii typu kto to ile zarabia, czy ile ma na koncie ;D
Ja wydaję na gry mniej niż kiedyś. Może to dlatego, że już praktycznie nie zbieram retro. Nigdy nie interesowało mnie kupowanie dla samego kupowania, kieruję się przede wszystkim chęcią grania. A że lubię mieć gry w pudełkach, to przez lata zbudowałem bardzo solidną kolekcję, która mnie po prostu cieszy. Nie muszę się martwić, że będę musiał usunąć jakąś folię z pudełka bo gra straci wartość, nie posiadam aż tak bardzo cennych tytułów bym miał takie dylematy.
Zazwyczaj nie planuję growych wydatków. Owszem mam określoną kwotę miesięcznie na gry, której nie przekraczam, jednak zdarza się, że trafi mi się jakiś tytuł po obniżce cenowej, wtedy po prostu kupuję, bo wiem, że czasem trzeba reagować szybko i konkretna okazja może się już nie powtórzyć. Kiedyś wydawałem dużo więcej, ale to dlatego że miałem większy dochód. Lubiłem kupić na przykład edycję kolekcjonerską których kupowanie teraz bardzo mocno ograniczyłem, bo raz, że staje się to coraz droższą zabawą, a po drugie, powoli kończy mi się miejsce na regałach i nie miałbym gdzie tego trzymać. Kupuję wyłącznie gry z angielskimi okładkami (ewentualnie z angielskim, jako dominującym językiem), żadnych wydań niemieckich czy francuskich (może kilka gier w kolekcji z taką okładką się u mnie znajdzie, lecz można je policzyć na palcach jednej ręki).
Wiadomo że nie starczy na wszystko, kupno części gier zostawiam na później, czasem coś przegapię, o czymś zapomnę, z czegoś zrezygnuję. To normalne dylematy każdego z nas, chyba, że ktoś jest bogaty i może sobie pozwolić na kupowanie co tylko chce. Ja niestety nie mogę, dlatego mam określone priorytety zakupowe.
Jestem bardziej graczem niż kolekcjonerem i nie kieruję się poczuciem konieczności posiadania tylko dlatego, że coś jest rzadkie. Przykładowo wiem jaką mają wartość gry jRPG ze Snesa, ale kompletnie nie odczuwam potrzeby ich posiadania w kolekcji. Dlatego że w tamtym okresie niewiele było gier które doceniam. Dopiero epoka PSX sprawiła, że gatunek ten nabrał charakteru i stylu który jest mi bliski. Nie lubię full setów, bo to wydawanie kasy na gry w dużej mierze słabe, w które po prostu nie chciałbym grać. Rozumiem, że ktoś może mieć takie preferencje, dla mnie to jednak nie do zaakceptowania. Świadome kolekcjonowanie, a kupowanie wszystkiego "jak leci" to dwie różne sprawy.
Nie mam określonego budżetu jednakże nie przekraczam tego co uda mi się zarobić na dodatkowym hobby o ile można to tak nazwać, po prostu staram się nie wydawać pieniędzy które są głównym zarobkiem związanym z pracą. Po godzinach handluje różnymi drobnymi rzeczami, a najczęściej je po prostu naprawiam, zdarza się że dostanę jakiś TV, który wymaga wymiany podświetlenia czy po prostu najczęściej wymieniam analogi w DS4 i DS5. Dzięki temu jestem w stanie zebrać na jakiś tytuł w miesiącu.
Kupuję i zamawiam to w co chciałbym zagrać, lub ktoś na forum podzieli się skrawkiem swoich informacji, poleci jakiś tytuł lub zaproponuje wspólne zakupy. Oczywiście każdy zakup jest przemyślany i rzecz jasna nie wydaje miesięcznie więcej niż równowartość 1-2 nowych pudełkowych gier. Czasem nie kupię nic, a czasem zdarza się, że kupię więcej, bo wiem, że jest ku temu konkretny powód lub obniżka, której lepiej nie przegapić (tak jak wspomniał
@Manifesto ).
Nie mam też ściśle określonych preferencji i ciśnienia na kupowanie co miesiąc wielu pudełek ale jeśli już coś kupuję to jrpg i VN traktuję zawsze priorytetowo. Oczywiście zdarzają się też inne zakupy i inne gatunki gier jak np Kingdom Come 2 w którego się wciągnąłem podczas sezonu letniego. No i kolejnym wyznacznikiem są wydania gier i okładki, unikam wydań usk i fr, mam może z 5 takich pudełek więc często właśnie te wydania na promocjach studzą skutecznie mój zapał.
No i na koniec, każdemu zdarzają się spontaniczne zakupy, czasem zapomni się o jakiejś premierze, czasem jest niski nakład, albo obniżka, która prawdopodobnie nigdy nie wróci, a czasem to loteria jak np w wypadku Hadesa, który miał taki nakład, że szybko po premierze zdrożał o połowę. Nie mniej, trzymanie się w miarę określonego budżetu w konkretnych widełkach pozwala nie "odpłynąć" przy robieniu zakupów.
Ja mam bardzo rygorystyczne podejście do kupowania gier. Otóż mam do wydania 1000 zł na kwartał i tego nie przekraczam. Dlatego rzadko wydaje na grę więcej niż 200 zł, zdarzają się natomiast gry na premierę za które płacę więcej. Na pewno nie zapłaciłbym za grę więcej niż 300 zł. Nie kupuję edycji kolekcjonerskich, szkoda kasy na bibeloty. Nie czuję się żadnym kolekcjonerem, raczej zbieraczem określonych tytułów, mającym kolekcję około 200 gier na półkach.
Co się zmieniło? Kiedyś wydawałem więcej, potrafiłem w przepływie spontaniczności kupić jakąś grę za 5 stówek, teraz już tego typu akcje nie występują ;) Nie mam wielu gier które chciałbym mieć, np. niektórych visual novel wydanych tylko w Japonii, z angielskim tekstem. Wiem że pewnie kiedyś będę żałował że ich nie kupiłem, lecz u mnie wygrywa rozsądek. Gry to nie potrzeba pierwszego rzędu, nie muszę mieć wszystkiego, cieszę się z tego co mam na półkach.
Różnie to bywało. Raz lepiej, raz gorzej. Teraz mam stabilne finanse więc czasu schowam ,,zaskórniaki" na jakąś ekstra gierkę np. z VGP. Traktuję to jako dodatkowy wydatek poza limitem, aczkolwiek zdarza mi się to może ze dwa razy w roku. Lubię robić plan zakupów co 3 miesiące, wówczas już z góry spróbuję to w danym miesiącu wezmę i jak mi to wyjdzie finansowo.
@TheMan who sold the world Ty weź stary podeślij jakieś kupony totka wypełnione. Jesteś prawie tak dobry jak Bol..tzn. Lech Wałęsa ;D