Final Fantasy XII - wątek o wszystkich wersjach gry

Zaczęty przez TheMan who sold the world, Lipiec 21, 2026, 09:57:32

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

TheMan who sold the world

Jako osoba, która nie ma zbyt wielkiego doświadczenia z grami jRPG (może i kilkanaście ograłem, ale to kropla w morzu, bo gram w nie od kilku lat), zwłaszcza tymi starszymi, zastanawiam się nad tym tytułem. Legendarna ocena Famitsu 40/40, porzucenie losowych walk i turowego systemu, otwarty świat gry, całkowicie inna koncepcja. Dotychczas widziałem tylko kilka fragmentów rozgrywki, jako człek nastawiony na nowe doświadczenia i odkrywanie pieśni przeszłości doszedłem do wniosku, że najpóźniej w przyszłym roku muszę w to zagrać! Co sądzicie o tej grze? Jak fabuła, postacie, walki?

Zaciekawiła mnie z kolei sprawa problemów, przeczytałem że były jakieś dziwne przepychanki między Yasumi Matsuno a kierownictwem Square, podobno nawet nie dokończył on prac nad grą? Dziwna sprawa.

Manifesto

#1
Lubię Final Fantasy XII. Grałem w to dawno temu na PS2 i obiecałem sobie, że wrócę do tego tytułu, tym razem do wersji The Zodiac Age (opartej na International Zodiac Job System, wydanym na PS2 tylko w Japonii). Gra jest ogromna, ma świetną oprawę (jak na tamte czasy grafika robiła bardzo duże wrażenie), bardzo dobry system walki i wiele dodatkowych aktywności (jak hunty, niektóre bardzo wymagające a ostatni z nich to już mega hardcorowa walka). Podoba mi się kierunek artystyczny XII, to że miasta tętnią życiem i są różnorodne pod względem wyglądu i tożsamości. Dialogi są napisane naprawdę dobrze, a niektóre postacie i ich wątki na długo zostają w pamięci. Bardzo lubię też oprawę muzyczną.
Niestety, fabuła jest bardzo nierówna. Do momentu grobowca Raithwalla, Final Fantasy XII to niemalże idealna gra z serii. To, że nie potrafiła utrzymać tego poziomu jakości, jest godne ubolewania, jednak potrafię to jej wybaczyć, bo bardzo lubię świat i klimat tego tytułu. Gra ma swoje wady, które zostały częściowo naprawione w wersji The Zodiac Age (system jobów). Jednak jako całokształt uważam ją za bardzo interesującą. I grało mi się w nią znacznie lepiej niż w Final Fantasy X, które co prawda wygrywa fabułą, jednak jak już miałbym wrócić do któregoś tytułu to wolałbym zdecydowanie zagrać w XII.
Cytat: TheMan who sold the world w Lipiec 21, 2026, 09:57:32Zaciekawiła mnie z kolei sprawa problemów, przeczytałem że były jakieś dziwne przepychanki między Yasumi Matsuno a kierownictwem Square, podobno nawet nie dokończył on prac nad grą? Dziwna sprawa.

Z tego co wiem i co wyczytałem kiedyś w różnych źródłach, Matsuno, jak reżyser i główny scenarzysta miał inną wizję tej gry. Protagonistą FF XII miał być Basch, a sama gra miała być bardziej mroczna i pesymistyczna, ukazująca beznadziejną walkę jednostki z systemem. Szefowie wymusili na Matsuno zmianę głownego bohatera (na Vaana, który wg mnie jest jednym z najsłabszych protagonistów w gatunku jRPG). W dodatku podczas prac nad grą część ekipy Square odeszła do nowego studia, a sam Matsuno najwidoczniej nie radził sobie z presją i prawdopodobnie nie mógł się dogadać z kierownictwem na temat zmian, które próbowano na nim wymusić. Doszło nawet do tego, że Matsuno oficjalnie opuścił projekt (oficjalnie z powodu stanu zdrowia), który został dokończony bez jego udziału, co spowodowało kolejne zmiany w grze. Trudno więc dokładnie powiedzieć na ile Final Fantasy XII jest dziełem Matsuno. Co prawda jest on wymieniony w nagłówku jako autor gry, jednak odnoszę wrażenie, że dużo słabsza fabuła w drugiej części przygody była spowodowana właśnie jego odejściem, a niektóre ważne motywy fabularne w ogóle nie znalazły się w scenariuszu. Niestety, jako całokształt gra pod względem fabularnym nie zachwyca (choć nie powiedziałbym że jest słaba), jednak ma swoje znakomite momenty, jak również inne zalety, w tym świetnie wykreowany świat gry (tutaj czuć właśnie rękę Matsuno).



Wagabunga

Napiszę krótko, FF XII średnio mi podeszło. Fabuła jest momentami dobra, a w dużej mierze nijaka i bardzo nierówna. Powiedziałbym, że pierwsza połowa gry jest bardzo dobra. Dopiero w drugiej połowie przerywniki filmowe stają się niezwykle rzadkie, a gra polega na przejściu z punktu A do punktu B, gdzie pojawia się kolejna scena. Brak interakcji między członkami drużyny i słaby rozwój postaci naprawdę szkodzą tej grze. Sprawiają, że gra wydaje się bez życia i pusta. Okropne tempo to kolejny poważny problem. Są godziny nudnej eksploracji lochów i otwartych terenów, gdzie nic się nie dzieje, zamieniając rozgrywkę w nudną, męczącą przeprawę. Zaczyna się wtedy tęsknota za tym aby historia w końcu ruszyła. System walki jest w porządku, pasuje do tego świata. Hunty jak najbardziej na tak, mimo, że po jakimś czasie czułem wypalenie. Oprawa klasa, świat gry jeden z najciekawszych w serii. Może kiedyś sięgnę po Zodiac Age i spróbuję się bardziej przekonać do FF XII. Dla mnie FF X było lepsze niemal pod każdym względem (wtedy, teraz to zapewne random encounters by mnie zniechęciły).

Lubię styl Matsuno i tą filozofię dotyczącą bohaterów jego gier. On skupia się na ludziach, na ich motywach, trudnych wyborach, oraz konsekwencjach ich decyzji. Nawet, jeśli te historie są w dużym stopniu przygnębiające, to ciężko o nich zapomnieć. O wydarzeniach w Final Fantasy Tactics niektórzy rozmawiają do dziś, zwłaszcza o zakończeniu. Gdzieś czytałem plotki o Final Fantasy XII, że Matsuno chciał właśnie uczynić historię poważniejszą, bardziej dramatyczną i bez happy endu, a jego pryncypałowie nie chcieli się na to zgodzić. Czyżby więc uniósł się dumą i postanowił odejść z projektu? A może to było właśnie powodem tych problemów zdrowotnych?

Od ponad 20 lat Matsuno nie był głównym reżyserem żadnej gry. Stworzył duży dodatek do Final Fantasy XIV, pracował przy kilku grach niezależnych (z czego chyba przy Unsung Story to nawet nie do końca) oraz remasterach paru gier (w tym Final Fantasy Tactics). Dla mnie gość jest niespełnionym geniuszem, który albo z powodu swojego podejścia i charakteru nie mógł dogadać się z zespołem z którym pracował, albo też miał rzucane kłody pod nogi na tyle, że nie mógł w spokoju pracować nad swoimi opowieściami (osobom decyzyjnym nie była na rękę ponura i dołująca aura tych historii?). Szkoda mi gościa, mógł stworzyć kolejne historie, które pamiętano by przez lata.

TheMan who sold the world

Rozpisaliście się na maxa, dzięki za Wasze przemyślenia i opinie. Tym bardziej utwierdzacie mnie w przekonaniu, że warto sięgnąć po wersję na PS4, aby przekonać się czy mnie przypadnie do gustu ten Final. Czytałem, że gra jest dość łatwa (prócz dodatkowych bossów), czy wersja Zodiac coś tutaj zmnienia, utrudnia lub ułatwia? Bo wiem, że wprowadza klasy postaci, co z jednej strony może być zaletą, dla kogoś innego niekoniecznie.

Manifesto

Nie grałem w The Zodiac Age więc niestety nie mam porównania. Myślę jednak, że klasa postaci powoduje to, iż niektóre skille są ograniczone do używania przez określoną profesję. Zważywszy, że w TZA sam wybierasz joba, w niektórych fragmentach gry może być trochę trudniej. Lecz to moje spekulacje, może wypowie się ktoś kto grał w remaster. Co ciekawe, gra nie doczekała się patcha na PS5 i w przeciwieństwie do wersji na Xbox Series nie działa w 60 fps na PS5 tylko w 30. Wiadomo, to nie jest gra akcji, lecz mimo wszystko szkoda iż Square nie pomyślało o dedykowanej wersji gry na PS5.

Nie będę się oszukiwać, nie wrócę do tej gry prędko. Ale kiedyś będę chciał ograć The Zodiac Age, jeśli zdrowie dopisze to może za kilka lat.

Animare

Grałem tylko w oryginał na PS2. Wiele spraw zostało już wyjaśnionych w tym wątku. Także dodam, że pod względem artystycznym i wizualnym gra ta na PS2 to majstersztyk. Jest tylu samo zwolenników co przeciwników systemu walki ale uważam że jest jednym z lepszych, siadł mi niesamowicie i ciężko było oderwać się od kolejnych potyczek.

Nie zostało wspomniane nic na temat gambitów. Nie wiem jak teraz ale wtedy system walki Gambit był dla mnie genialny. Każdą postać dzięki temu systemowi można było ręcznie zaprogramować aby w pierwszej kolejności wykonywała ręcznie wprowadzone polecenia (niezwykle przydatne do farmingu i praktycznie automatycznego expienia bohaterów). System ten jest podobny do systemu makr z FF11 i Gambitów z Revenant Wings. Także w skrócie można stworzyć polecenia i zależności żeby uprościć sobie system walki.

Co do samej fabuły jest po prostu "dobrze", ogrywając tą grę jakieś 17 lat temu główny protagonista serii był zwykłym "pionkiem" i bardzo mydlaną postacią, ale fakt, że był młody i niedoświadczony pozwalał mi lepiej wcielić się w tą postać w tamtych czasach.

Czy warto zagrać ? Bez wątpienia. Czy remaster jest lepszy ? Podobno Job System mocno zmienia mechanikę gry, może wręcz upraszcza bo nie można zrobić z tego powodu uniwersalnych tanków którzy umią wszystko i nic. Po za tym na pewno jest tryb przyspieszenia który znacząco poprawia szybkość samej gry. Czy gra jest łatwa ? Nie zapamiętałem ją jako łatwą, może wiele starć jest prostych ale pamiętam, że momentami grind był niezbędny jednak mowa tu o podstawowej wersji z ps2. Ta z ps4 z pewnością jest bardziej przystępna dla nowych graczy.

Lothar

Dyskusja godna nowego forum Japońska Przystań ;)

Nie będę się rozpisywać, bardziej skłaniam się ku argumentom @Manifesto i @Animare niż @Wagabunga, który to jest miłośnikiem starych Finali i wiem, że uwielbia FF X a nie lubi FF XII  :P ;)

Dla mnie dwunastka to gra mająca swoje wady w postaci jedynie poprawnej historii. Natomiast świat gry jest tak znakomicie wykreowany, system walki wciągający i wówczas całkowicie dla serii rewolucyjny (wreszcie koniec wkurzających losowych walk), do tego mnóstwo wyzwań dodatkowych (sama gra faktycznie nie byłą jakoś specjalnie trudna), piękna oprawa audiowizualna. Ta gra ma coś w sobie, że chce się w to grać, mimo swoich wad. Także wybaczam jej niedoskonałości, bardzo dobry tytuł przy którym spędziłem długie godziny świetnej zabawy.


Cytat: TheMan who sold the world w Lipiec 21, 2026, 18:05:04Czytałem, że gra jest dość łatwa (prócz dodatkowych bossów), czy wersja Zodiac coś tutaj zmnienia, utrudnia lub ułatwia? Bo wiem, że wprowadza klasy postaci, co z jednej strony może być zaletą, dla kogoś innego niekoniecznie.

Pograłem trochę w The Zodiac Age. Nie ukończyłem, bo coś innego odwróciło moją uwagę. Ale mam sejwa i kiedyś wrócę. Gra ogólnie jest łatwiejsza niż oryginał, bo raz że zniesiono limit obrażeń (9999), dodano opcję prędkości x2 lub x4 (co przyśpiesza grindowanie) i usprawniono parę innych elementów. Mam jednak pewną uwagę i tutaj @Manifesto trafnie zauważył, system ogranicza niektóre umiejętności jak np. telekinezę czy szarżę do określonych klas (z tego co pamiętam, telekinezę może mieć klasa Shikari a inna klasa po zdobyciu espera). Skutek tego jest taki, że walka z niektórymi przeciwnikami jest nieco trudniejsza niż w oryginale, kiedy to konkretnej umiejętności mógł używać każdy. Dotyczy to przykładowo przeciwników latających, pamiętam, że podczas walki tylko jedna lub dwie postacie z mojej drużyny mogły zadawać im obrażenia.

Wagabunga

@Lothar, a tam od razu nie lubi.  :-*

Po prostu mnie aż tak mnie nie wciągnęło jak Was. Szanuję wszystkie części serii, nawet XIII. FF XII ma swoje niewątpliwe zalety i pewne jego aspekty bardzo mi się podobają o czym napisałem wyżej. Dodatkowo muszę się zgodzić z tym, że świat Ivalice w grze został wykreowany po mistrzowsku. Nie podoba mi się za to fakt, że przez lata, z turowego jRPG seria ewulowała w grę akcji. Ale to już temat na całkiem inną rozmowę.