Sidequesty w jRPG

Zaczęty przez Lothar, Lipiec 24, 2026, 13:37:46

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Lothar

Chciałem założyć ten wątek już na samym początku gdy forum ruszyło. Ale było tak wiele dyskusji, że postanowiłem z tym poczekać, aż będzie nieco luźniej. Jakie są Wasze ulubione sidequesty? Chodzi mi o to by napisać o tym coś więcej niż tylko krótkie wspomnienie. Można też dyskutować o konkretnych grach, które - Waszym zdaniem - mają świetnie stworzony system zadań pobocznych.

Na początku wspomnę o sidequeście z gier The Legend of Heroes. W niektórych odsłonach przewija się motyw Phantom Thief B, który najczęściej dokonuje kradzieży i zostawia rozmaite wskazówki w postaci wiadomości umieszczonych w różnych dziwnych miejscach. W każdej wiadomości opisuje on gdzie należy się udać po kolejną wskazówkę. Pamiętam, że w pierwszym Trails in the Sky (na PSP) sporo się nachodziłem aby znaleźć wszystkie lokacje hintów. Zagadka ta pojawia się również w każdej następnej pod-serii (arc), więc w Zero, Trails of Cold Steel (tutaj nie pamiętam w której części) i Daybreak 1. Akcje z Phantom Thief B to już tradycja tej serii, która przewija się od samego jej początku, dlatego musiałem o niej napisać :)

O kolejnych zadaniach pobocznych i grach, które cenię pod tym względem napiszę w kolejnych postach :)

TheMan who sold the world

#1
Bardzo dobry temat.

Ciekawe sidequesty miała druga część Lunar o podtytule Eternal Blue. Specyfika tej gry polegała na tym, że były one dostępne dopiero pod sam jej koniec, zanim udaliśmy się do głównego celu. Było tych sidequestów niemało i zajmowały z dobrych kilka godzin. Były więc dodatkowe dungeony jak Dragon's Nest. Jak wiadomo na końcu każdego dungeonu jest boss. I niektóre z tych walk były może nie bardzo trudne ale przynajmniej lekko wymagające. Cała gra była liniowa, więc zdziwiło mnie to, że te zadania poboczne pojawiły się pod sam jej koniec, tym bardziej, że jedynka nie miała żadnych sidequestów.

Podobały mi się sidequesty związane z private actions w grze Star Ocean The Second Story R. Oddzielenie się od grupy i odwiedzenie konkretnych lokacji skutkowało ciekawymi dialogami i możliwością zrekrutowania nowych postaci. Bardzo podobał mi się ten motyw, wymagało to kombinowania i prób, ale było warte poświęcenia czasu. Gra może i nie ma rewelacyjnej fabuły, ale private actions były naprawdę ciekawym patentem.

Pozwólcie że bardziej szczegółowo wypowiem się w tym temacie jutro, po powrocie do domu z krótkiego wyjazdu :)

Manifesto

#2
Cytat: TheMan who sold the world w Lipiec 24, 2026, 14:50:59Bardzo podobał mi się ten motyw, wymagało to kombinowania i prób, ale było warte poświęcenia czasu. Gra może i nie ma rewelacyjnej fabuły, ale private actions były naprawdę ciekawym patentem.

Haha, przypomniałeś mi o rewelacyjnych scenach z Ashtonem i jego klątwą dwóch smoków  ;D  Świetne fragmenty z gościem, który miał na plecach wrośnięte dwie smocze głowy i nie mógł się ich pozbyć. Przez całą grę gość chodził więc ze smokami na karku, które podgryzały się przy każdej możliwej okazji. A na końcu, gdy znajdziemy sidequest z rytuałem mającym się ich pozbyć
Spoiler
postanawia że nie zdejmie klątwy, bo udany rytuał pozbawiłby smoków życia, a on już się do nich przyzwyczaił i było mu ich żal
[Zamknij]
Niewiele pamiętam z tej gry (grałem w oryginał bardzo dawno temu), lecz to utkwiło mi w pamięci :D

Lunar 2 - bardzo ciekawe zadania poboczne, choć z tego co pamiętam wydłużały one rozgrywkę na więcej niż kilka godzin (bardziej coś koło 10), ale już słabo pamiętam, więc mogę się mylić.

@Lothar te questy w LoH są świetne, jednak żałuję, że Falcom w późniejszych grach nie zdjął znaczników na mapie. Tym samym lokacje z ukrytymi karteczkami są na pewno zaznaczone w Daybreak i w Cold Steel chyba też (aczkolwiek tutaj nie mam pewności, tak mi się jednak wydaje). Co niestety pozbawia te zadania elementu zagadkowego. Edit, właśnie, w Trails in the Sky 1st chyba również był znacznik na mapie, w przeciwieństwie do oryginału.

Bardzo podobały mi się sidequesty w grze Shadow Hearts (PS2). Nie było ich wiele, lecz znakomicie uzupełniały historię, bo rzucały światło na wiele różnych niuansów fabuły. Dwójka, choć to zacna gra była niestety gorsza pod tym względem.
Sporo gier jRPG ma dobre sidequesty. Było ich pełno w seriach Final Fantasy czy Dragon Quest. Chrono Trigger miał znakomite sidequesty, ale ta gra bardzo skupia się na tym elemencie. Chrono Cross - także kilka świetnych zadań pobocznych. Musiałbym sobie przypomnieć szczegóły, cholera po tylu latach mnóstwo wylatuje z głowy. Ale dobry temat, uniwersalny i potrzebny. Pomaga przywołać wspomnienia :)

Jednak moim ulubionym sidequestem w jRPG jest coś innego i pochodzi on z dość mało znanej gry z epoki PSX. Napiszę o tym w kolejnym poście, bo szykuje się dłuższa opowieść ;)


Renifer Lopez

Nie byłbym sobą gdybym na początek nie wspomniał o mojej ukochanej serii Suikoden. A konkretnie o najlepszej odsłonie serii - Suikoden II.

Może zacznę nieco nietypowo i nie będę opisywał po prostu sidequesta, a coś, co jest swego rodzaju bonusem. Dodatkiem otwierającym drogę do nowych scen fabularnych i ważnych informacji o konkretnych postaciach. Potocznie zwany Clive's Quest. Sprowadza się zasadniczo do jednej koncepcji: jest to wyzwanie z czasem . W panteonie zadań pobocznych jRPG najbardziej przypomina mi słynne Excalibur II z Final Fantasy IX, które to zadanie polegało na ukończeniu gry w bardzo krótkim czasie (w wersji PAL było to bardzo trudne, w wersji NTSC-U nieco łatwiejsze).

Zadanie składa się z ośmiu etapów, które koniecznie trzeba zaliczyć przed ostatecznym starciem na końcu gry, aby zobaczyć wszystkie sceny fabularne, które pojawiają się wraz z progresem tego zadania. Mamy 20 godzin na ukończenie gry, a w zasadzie dotarcie do ostatniej walki. Każdy z ośmiu etapów tego zadania musi być zaliczony w odpowiednim czasie np. etap 4 musi być zaliczony przed upływem 11 godzin gry. Gdy zaliczymy całość, doświadczając nowych scen i dialogów, pod koniec gry dowiadujemy się więcej o kilku postaciach, a nawet doświadczymy nieco innych wersji niektórych scen końcowych.

Może się komuś wydawać że to nie jest warte tego, aby grać na speedzie ;) Uwierzcie mi, nie jestem speedrunnerem, nie lubię czasówek, normalnie tego nie robię. Ale Suikoden 2 ubóstwiam do tego stopnia że postanowiłem to ukończyć i doświadczyć. Zrobiłem to przy drugim podejściu na PSX. Leciałem na złamanie karku, pomijałem niektóre postacie, dużo mniej grindowałem (przez co gra była trudna!), udało się ledwo co :D Dziś już bym pewnie tego nie próbował z wiadomych względów (stary chłop po czterdziestce żeby jakieś speed questy robił, a tfu ;)) ale te dwie dekady temu byłem kawalerem, mającym czas i wszystkie włosy na głowie bez zakoli :D Uff...wspomnień czar. Przy następnym poście postaram się już o wspominki typowych zadań pobocznych :)






Lothar

#4
Cytat: Manifesto w Lipiec 24, 2026, 17:10:33Haha, przypomniałeś mi o rewelacyjnych scenach z Ashtonem i jego klątwą dwóch smoków  ;D

Świetny wątek :) SO 2 jest pełen ukrytych scen, dialogów i questów, bardzo cenię ten tytuł. A remake na Switcha&PS4&PS5 to jeden z najlepszych rimejków w historii (dla mnie). Porzucono losowe walki, usprawniono wiele elementów, gra się dużo lepiej. Fabuła w grze jest dla mnie dobra, a momentami bardzo dobra, nie uważam żeby gra miała się czego wstydzić.

Chciałem napisać o jednej z moich ulubionych gier ever, a konkretnie o dungeonie Seraphic Gate z Valkyrie Profile Jest to sekretny loch, który odblokowuje się poprzez zapisanie stanu gry w ostatnim punkcie zapisu, a następnie wczytanie go z poziomu menu głównego. Można tam napotkać potężnych bossów, takich jak Gabriel Celeste (czyli słynny przeciwnik z gier Tri-Ace) i Ethereal Queen, oraz zdobyć najpotężniejsze bronie, w tym Angel Slayer. Dungeon jest pełen eksploracji, przedmiotów, zamkniętych przejść, trudnych potyczek, świetnej muzyki. To jeden z moich ulubionych dungeonów w grach. trzeba na niego poświęcić około 8-10 godzin, lecz warto. A sama Valkyrie Profile to jedna z moich gier życia, zresztą dumnie prezentuję avatara z tej produkcji, na każdym forum, na którym się udzialm/udzielałem  ;D

Edit, Valkyrie Profile 2 też ma świetne opcjonalne dungeony, te gry potrzebują remastera z prawdziwego zdarzenia na współczesne sprzęty.

Wagabunga

#5
Dobry temat. mam zamiar opisać kilka sidequestów, ale po kolei, najpierw na warsztat wezmę serię Final Fantasy aby temat się nie wyczerpał :)

Jednym z moich ulubionych sidequestów jest Den of Woe z Final Fantasy X-2. Sama gra jest cieniem oryginalnej X, ale ten sidequest to jedna z najlepszych rzeczy jakie doświadczyłem w tej serii. Jest to w pełni opcjonalny dungeon. Aby odblokować ten sidequest trzeba spełnić kilka kluczowych czynników. Najważniejsze to zebrać wszystkie crimson spheres, które można przegapić i nie ma później możliwości ich zdobycia. Mnie się to udało zrobić bez żadnego poradnika. Do tego dochodzą inne warunki, ale nie będę tego szczegółowo opisywał. Dodam, że walka w tej lokacji to kilka bossów pod rząd bez żadnej przerwy między potyczkami. Jest to trudne zadanie ze względu na bossa Nooj, z którym walka nie jest łatwą przeprawą i wymaga opracowania konkretnej taktyki. Quest warto zrobić ze względów fabularnych, dowiadujemy się dość istotnych rzeczy dla fabuły dziesiątki.

TheMan who sold the world

Jakiś czas temu miałem mega podjarkę grą SaGa Frontier, wersja remaster na Switch. Trwało to chwilę, lecz tutaj miałem sinusojdę, bo w końcu porzuciłem ten tytuł. O ile gra ma swoje plusy i minusy (minusem jest fabuła, która tylko momentami daje radę, przeważnie jednak jest tłem dla gameplayu, obojętnie którą postać wybraliśmy) to jest powtarzalna. Nie ukończyłem wszystkich ścieżek. Pamiętam, że byłem zdziwiony tym, że obojętnie kogo nie wybierzemy, to lokacje będą w większości te same, co najwyżej z jakimiś pojedynczymi, nowymi miejscówkami, wątkiem fabularnym i celem. A gra dla mnie jest niedokończona i daleko jej do najlepszych gier z tamtego okresu. Ale nie o tym chciałem.

Jedno zadanie poboczne polega na zdobyciu czterech kart. Aby zdobyć Kartę Graala, gracz musi odwiedzić wszystkie knajpy w Yorkland i wypić tam alkohol. Następnie musi przedrzeć się przez bagna pełne potężnych wrogów, aby dotrzeć do Kapliczki Nietrzeźwości (lub jakoś tak :P ). Podczas tej podróży gracz będzie od czasu do czasu potykał się o własne nogi, a jeśli zaangażuje się w walkę jego status (nawalony!) przełoży się na pozostałych członków drużyny w postaci losowo wybranych dolegliwości  ;D


Manifesto

Saga Frontier to specyficzna gra. Ma jeden z najlepszych systemów walki w jRPG, a jednocześnie zalatuje niskim budżetem na każdym kroku. Pamiętam, że niektóre lokacje faktycznie wyglądały jakby zostały stworzone w jakimś określonym, niewykorzystanym celu, np. puste pomieszczenia w których nic nie było. Pamiętam też schody w jednej lokacji które prowadziły do nikąd. Mimo to, ja bardzo lubię ten tytuł i grało mi się świetnie. I ma więcej dobrych zadań pobocznych, akurat nie pamiętam tego fragmentu który opisałeś, choć coś kojarzę z tymi kartami.

Wagabunga

Cytat: TheMan who sold the world w Lipiec 26, 2026, 13:24:20Jedno zadanie poboczne polega na zdobyciu czterech kart. Aby zdobyć Kartę Graala, gracz musi odwiedzić wszystkie knajpy w Yorkland i wypić tam alkohol. Następnie musi przedrzeć się przez bagna pełne potężnych wrogów, aby dotrzeć do Kapliczki Nietrzeźwości (lub jakoś tak :P ). Podczas tej podróży gracz będzie od czasu do czasu potykał się o własne nogi, a jeśli zaangażuje się w walkę jego status (nawalony!) przełoży się na pozostałych członków drużyny w postaci losowo wybranych dolegliwości  ;D

Pamiętam to  ;D  ;D  ;D  Jak zabrałeś się za ten quest zbyt późno to gra dawało w kość bo w tej lokacji były Krakeny.

Skoro już gadamy o SaGa Frontier to przypomniał mi się sidequests lustrami w Realm of Luminous. W tej lokacji dostępne są dwa lochy, przy czym każdy z nich można odwiedzić tylko raz w trakcie jednej rozgrywki. Jeśli decydujemy się na eksplorację Labiryntu Światła, nie będziemy mogli udać się do Labiryntu Cienia. Pamiętam, że w tych lokacjach były lustra które przestawialiśmy aby poprowadzić promienie światła o różnych kolorach. Aby przejść do następnej sali, trzeba było odpowiednio ukierunkować wiązkę światła. Był to typowy fragment gry logicznej, wcale nie taki banalny. SaGa Frontier to prawdziwa kopalnia zadań pobocznych, które w grze są świetne. Muszę sobie kiedyś przypomnieć tą grę. Fakt, fabularnie nie zachwyca, ale gameplayowo to świetne doświadczenie.

Renifer Lopez

Radiant Historia czyli jeden z najlepszych jRPG w jakie kiedykolwiek grałem i najlepszy jRPG na NDS/3DS. W grze są dwie linie czasowe - dwa światy równoległe pomiędzy którymi podróżuje nasz bohater - Stocke. W każdej z tej osi czasu mamy możliwość podróży w czasie, zarówno w przyszłość jak i przeszłość. tworzy to niezwykły system powiązań, a twórcy wykorzystali to do stworzenia wielu ciekawych zadań pobocznych. Gra jest prawdziwą kopalnią zadań pobocznych, a niektóre z nich są wyśmienite. Nie będę tu wymieniał konkretnego, bo byłoby dużo do napisania. Sidequesty wymagają podróżowania z jednego świata równoległego do innego. Dodatkowo niektóre z nich są bardzo mocno odległe i nie da się ich ukończyć od razu, a czasami potrzeba wrócić do nich nawet i po 20 godzinach grania np. cofając się w czasie. Wraz z rozwojem wydarzeń, Stocke nabywa nowe umiejętności pozwalające na wejście do miejsc wcześniej niedostępnych. Wyśmienita gra, bardzo wymagająca i tytuł, który mocno zasługuje na remaster lub remake. na współczesne sprzęty.

Manifesto

Potwierdzam, Radiant Historia to rewelacyjny tytuł, a zadania poboczne, w przeciwieństwie do większości takich aktywności nie polegały na udaniu się z punktu a do punktu b aby coś przynieść, były w większości pomyślane i wymagały kombinowania i przede wszystkim myślenia.

 Tak jak to zadanie z żołnierzem uwięzionym w jaskini. Przez długi czas, odwiedzając to miejsce widziałem tylko ciało żołnierza, w części zablokowanej przez jakąś przeszkodę (chyba głaz z tego co pamiętam). Musieliśmy poczekać aż będziemy mieli umiejętność podkładania bomb. Wówczas możemy wysadzić barierę blokującą część jaskini do której wcześniej nie mieliśmy dostępu. Gdy zastanówmy ciało żołnierza, musimy się dodatkowo cofnąć w czasie aby spotkać żołnierza żywego. Tym samym wysadzenie bomby w jednej osi czasu skutkuje usunięciem blokady w drugiej osi czasu, o której dodatkowo musimy cofnąć się w czasie, aby uratować żołnierza.

Cholera ale narobiłeś mi ochoty aby wrócić do tego tytułu.

Renifer Lopez

Mimo, że nie jestem jakimś wielkim miłośnikiem Chrono Crossa, to szanuję ten tytuł i lubię. Może nie stawiam go na równi z Suikodenem II, Final Fantasy IX czy Xenogears, to i tak uważałem go za jednego z najlepszych jRPG na PSX. Gra ma kilka fantastycznych sidequestów, związanych z przemieszczaniem się miedzy dwoma światami.

Jednym z takich sidequestow jest rekrutacje Skellego. Aby tego dokonać trzeba się udać w różne miejsca w dwóch światach i pozbierać części ciała - kręgosłup, żebra, kość miedniczą. Nadmienię, że jest to dość długi sidequest i odnalezienie wszystkich kości nie jest łatwe, natomiast warto, gdyż skutkuje ożywieniem postaci Skellyego i dołączeniem go do drużyny. Dowiadujemy się, że Skelly uwielbiał jeść makaron z mięsem kalmara od którego przybrał znacząco na wadze. Kiedyś dołączył do wędrownego cyrku jako klaun. Podczas gdy szczegóły jego historii są nieznane, pewnego dnia został zabity, a jego kości rozrzucono po całym El Nido. Skelly udaje się następnie do domu w Terminie, gdzie spotyka się ze swoją  rodziną. Towarzyszy Serge'owi w dalszej podróży, zatrzymując się, aby zjeść makaron w Terminie w innym świecie. Smak potrawy sprawia, że płacze i obiecuje, że będzie żył inaczej niż kiedyś, bo nie był dumny ze swojego życia.

Lothar

#12
Cytat: Renifer Lopez w Sierpień 03, 2026, 18:57:39Może nie stawiam go na równi z Suikodenem II, Final Fantasy IX czy Xenogears, to i tak uważałem go za jednego z najlepszych jRPG na PSX.

Gdzie tam Suikodenowi II do Chrono Crossa  :P  ;)

Ja uwielbiam Chrono Cross To prawdziwa kopalnia sidequestów. Dzięki koncepcji dwóch światów ich wykonywanie jest unikalne i czasami niełatwe. Pamiętam, że moim ulubionym sidequestem w grze było ratowanie Kid z płonącego pożaru sierocińca. Dopiero wykonanie tego zadania pozwala przywrócić Kid to drużyny. Aby to zrobić, przenosimy naszą drużynę w przeszłość. Przemierzając sierociniec uwalniamy dzieci z różnych miejsc i znajdujemy notatkę z kodem L-A-R-A który trzeba użyć w określonym miejscu (lewo, trójkąt, prawo trójkąt, w tym przypadku dlatego, że trójkąt przypomina literę A). Z tego co pamiętam następnie trzeba było zdobyć specjalną umiejętność aby ugasić pożar w pomieszczeniu, w którym uwięziona jest Kid. Co takiego ciekawego jest w tym sidequeście? Otóż jest jest bezpośrednio powiązany z Chrono Trigger ponieważ sierociniec jest domem Lucci Ashtear, jednej z głównych grywalnych bohaterek oryginalnej gry. Jej dom został później przekształcony w sierociniec. Po drugie, na ścianie wiszą oryginalne rysunki z Chrono Triggera. Po trzecie, kod L-A-R-A jest identyczny, jak kod w Chrono Triggerze, który był użyty w innym sidequeście (cofanie się w przeszłość aby uratować inną postać). Uwielbiam takie powiązania w grach :)

Edit  Sidequesty w Triggerze też są rewelacyjne. Tylko nie pamiętam ich dokładnie, a nie chcę głupot wypisywać ;) Kojarzę jeden z przemieszczeniem się w czasie aby posadzić jakieś drzewo (?) Po powrocie do przyszłości drzewo jest na miejscu, tylko nie mogę sobie przypomnieć po co? Mam totalną pustkę w głowie, a patrząc na moje notatki, jakimś dziwnym trafem nie mogę znaleźć nigdzie tej gry. Muszę kiedyś wrócić do Chrono Triggera. Miejmy nadzieję, że Square wypuści kiedyś remaster na współczesne platformy.


Manifesto

#13
Chrono Cross, ja ja uwielbiam ten tytuł. Nie mam remastera w pudełku, ciągle odkładam jego zakup, bo posiadam oryginał na PSX i to mi wystarczy. Do grania w remaster kupię kiedyś cyfrę na jakiejś przecenie w wersji na Switcha i wtedy wrócę do tej gry. Albo po prostu odpalę ją w oryginalnej formie. Lecz mimo wszystko super byłoby mieć wersję pudełkową na Switch.  Edit: Choć z drugiej strony ta wydajność bez patcha. Przypomniałem sobie, że gra działała kiepsko na premierę.

@Lothar, mam jedną uwagę, a właściwie pytanie - czy to o czym napisałeś to faktycznie jest sidequest, a nie zadanie obowiązkowe? Bo jeśli go nie wykonasz to Kid nie będzie w drużynie, da się wówczas ukończyć grę? Nie znam tak bardzo Crono Crossa, ukończyłem tylko raz więc jestem ciekaw.

Lothar

Grę można ukończyć bez Kid w drużynie:) Jesli
Spoiler
nie wybudzisz jej że śpiączki pod koniec gry.
[Zamknij]
Dla mnie jeśli to jest opcjonalne to jak najbardziej można zaliczyć do zadań pobocznych :) Oczywiście lekko to naciągane z mojej strony, bo to nie jest czysty sidequest, ma duże powiązanie fabularne z właściwą ścieżką gry, lecz mimo wszystko nie można też stwierdzić że nie jest sidequestem ;) Taka opcja czy chcesz walczyć z ostatnim bossem z Kid w drużynie czy też nie.