Seria Shadow Hearts

Zaczęty przez TheMan who sold the world, Sierpień 09, 2026, 09:42:36

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

TheMan who sold the world

W związku z ciekawą dyskusja o side-questach, postanowiłem założyć wątek o tej serii. Z Waszych postów wynika, że gra jest mroczna, ma świetna historię i znakomite zadania poboczne. Jak prezentuje się system gry, w porównaniu do dzisiejszych standardów? Wiem, że gra ma losowe walki, jak wiele tytułów z tamtego okresu, jak dziś to odbieracie? Z tego co widzę to trzecia część jest już nieco inna niż dwie pierwsze?

Wagabunga

Legendarna seria! Pozwól że napiszę o części pierwszej, a do kolejnych odniosę się w kolejnych postach.

SH, w czasach PS2 mocno niedoceniana gra. Tak było, bo pamiętam dyskusje na forach internetowych, przynajmniej w Polsce. Ludzie się zachwycali FF X, Dark Chronicle czy Xenosagą, a Shadow Hearts 1 było na uboczu. Częściowo dlatego, że pod względem oprawy graficznej była ona bardziej zbliżona do gier z PSX, miała pre-renderowane tła, dopiero druga część poszła w pełne 3D. Nie wiem czy kiedykolwiek grałem w jRPG z lepszym klimatem. Fabuła jest intensywna, mroczna, nie ma w niej żadnych dłużyzn (w przeciwieństwie do dwójki). Może nie jest to historia epicka, za to skupia się na postaciach i trudnym okresie japońskiej okupacji Chin. I daje radę, bo fabuła wciąga po uszy. Cmentarz, będący uosobieniem podświadomości Yuriego to majstersztyk. System walki, unikalny i wciągający, to było coś całkowicie nowego w gatunku. Random encounters były znośne, to jedna z tych gier, gdzie one aż tak bardzo nie męczą. Gra ma mnóstwo lokacji, są one może małe i czuć że SH dysponowała raczej niskim budżetem, ale ta gra ma w sobie tyle klimatu, że jedna miejscówka wystarczyła mi za pięć innych. Gra nie jest długa, ale te 25 godzin spokojnie trzeba na nią przeznaczyć.

No i protagonista, naprawdę świetnie przedstawiony, początkowo gburowaty, im dalej w grze tym coraz bardziej go lubiłem i szanowałem. Świetna gra.

Dajz

#2
Chciałem wkleić wywiad z twórcami, z pewnego włoskiego portalu gamingowego, ale zniknął z strony, na szczęście filmik na YT z cytatami (przetłumaczone na angielski) ocalał.  Odsłania on kulisy produkcji i wyjaśnia, m.in. dlaczego po pierwszej części, w następnych mamy zmianę klimatu, na mniej mroczny. Zawiera spoilery, wiec jeśli ktoś nie grał, niech nie ogląda.


Manifesto

Uwielbiam dwie pierwsze odsłony Shadow Hearts. W trójkę nie grałem do dziś i nie za bardzo mam ochotę to robić. Kiedyś zapewne spróbuję, z czystej ciekawości.

Shadow Hearts to gra, którą darzę szczególnym sentymentem. To był jeden z moich pierwszych tytułów na PS2 i chwycił mnie za serce od samego początku. Gra jest niedoskonała, dość krótka, ale pod względem atmosfery to dla mnie najlepsza gra jRPG w jaką grałem. Znakomicie przedstawiony, nietypowy bohater, który jest dla mnie jedną z najciekawszych postaci w jRPG. Niezapomniana manifestacja osobowości protagonisty, w postaci cmentarza i  Fox Face'a, fantastyczne lokacje. Bardzo dobre sidequesty. Do tego fantastyczny OST i system walki, który mnie porwał i był całkowicie inny niż w erpegach z epoki PS1. Shadow Hearts to tytuł, który wraz z wiekiem docenia się coraz bardziej. Niesamowita gra, do której chciałbym kiedyś jeszcze wrócić. Mam swój egzemplarz na półce, podobnie jak dwójkę :)

Druga część jest nieco inną grą, obiektywnie patrząc lepszą pod względem technicznym i stworzoną z większym rozmachem. @Wagabunga wspomniał o dłużyznach, lecz faktem jest to iż to gra dwukrotnie dłuższa niż część pierwsza. Ma lepszy system i oprawę, ale gorszy klimat. Fabuła bardzo długo się rozkręca, lecz od Moskwy rusza z kopyta i dalej jest coraz lepiej. A końcówka to już majstersztyk. Robi piorunujące wrażenie. W przeciwieństwie do jedynki ukończyłem ją zaledwie raz. Trochę narzekałem na klimat, byłem niezadowolony, że jest mniej mroczny i niepokojący. Patrząc na to z perspektywy czasu uważam jednak, że gra ma naprawdę wiele zalet, również w stosunku do części pierwszej. Nie mam do niej tak wielkiego sentymentu jak do oryginału, co nie znaczy, że jej nie cenię.

Ciekawe czy są jakiekolwiek szanse na remastery tych tytułów, to byłoby coś pięknego zagrać w to na Switchu. Szkoda również, że projekt Penny Blood się nie udał, a raczej utknął w martwym punkcie.

@Dajz świetna wrzutka. Obejrzałem większość, a dokończę późnym wieczorem. Formuła tego filmiku - odpowiadanie na pytania fanów jest strzałem w dziesiątkę. Tak jak sądziłem, uczynienie SH 2 mniej mroczne było wynikiem próby otwarcia się na szerszą publiczność. Jednak najważniejszą kwestią jest sprawa zakończenia i wypowiedź autora, że złe zakończenie wcale nie musi być kanoniczne. Nie chcę tu wnikać w szczegóły, lecz po przemyśleniu wszystkich wariantów końcówek w części 1 i 2, można faktycznie zostawić otwartą furtkę na interpretację wydarzeń. Dosyć skomplikowanych z punktu widzenia przyczynowo - skutkowego, ale jednak :)

TheMan who sold the world

@Manifesto pierwsze słyszę o Penny Blood, to jakis duchowy następca Shadow Hearts?

Cytat: Manifesto w Sierpień 09, 2026, 19:25:43Uwielbiam dwie pierwsze odsłony Shadow Hearts. W trójkę nie grałem do dziś i nie za bardzo mam ochotę to robić. Kiedyś zapewne spróbuję, z czystej ciekawości.

Z tego co wyczytałem to trójka została stworzona przez tą samą ekipę, dziwne że gra tak bardzo odbiega klimatem od dwóch pierwszych część. Może ktoś ograł tą odsłonę?

Dajz

Tak; nawet była udana zbiórka na kicku. Niestety, twórcy zostali oszukani przez pośrednika, który przejął pieniądze, a spór sądowy trwa od 2024. Tu więcej szczegółów

https://www.siliconera.com/penny-blood-director-files-lawsuit-over-unpaid-kickstarter-funds/

Renifer Lopez

@Dajz, ale z tego co wiem, druga gra z tej zbiórki - Armed Fantasia, ma się całkiem dobrze? Szkoda Penny Blood, ale może przynajmniej zagramy w duchowego następcę Wild Arms.

Ten filmik co wrzuciłeś ma też taką zaletę, że odpowiada na pytanie dlaczego Yuri ma właśnie taki, a nie inny charakter i bardzo różni się osobowością od typowego bohatera w grze jRPG. To właśnie jego dziecinna naiwność motywuje go do działania w taki sposób i stanowi kontrast z drugą, mroczną naturą.

O grach już zostało tutaj sporo napisane. Co znamienne, każda odsłona gry ma inny klimat i choć niektórym z Was to część pierwsza odpowiadała bardziej, ja jestem zwolennikiem Covenant. Gra ulepszyła system, ma ciekawsze postacie, lepsze sidequesty, jest dłuższa, a główny wątek fabularny wydaje mi się bardziej złożony i dramatyczny. Gra (z tego co pamiętam) była też nieco trudniejsza od pierwowzoru. Nic nie umniejszam części pierwszej, wszak Yuri i sceny na "cmentarzu" oraz w jego podświadomości to była rewelacja, a opowieść jednej kobiety i onomatopeja której jesteśmy świadkiem to dla mnie klasyka  ;D Obie gry są bardzo dobre, dwójka faktycznie bardzo długo przynudza i powoli się rozkręca, ale po tych kilkunastu godzinach jak już historia pójdzie w ruch to nie puszcza i ciężko się oderwać od gry. To są wyjątkowe gry, mają w sobie pewien mrok, niepokój, filozofię. W swoich czasach były niedoceniane i mało kto je znał.

W kolejnym poście, który postaram się napisać jeszcze dziś, mam zamiar wypowiedzieć się na temat Shadow Hearts - From the New World. Twór jako stricte Shadow Hearts jest do dupy, ale jako oddzielna gra, którą potraktujemy jako spin off jest to całkiem przyjemny tytuł. No, może z tą fabułą na bakier, ale całościowo nie jest tak źle.


Wagabunga

#7
Jeśli chodzi o gameplay, SH 3 jest najlepszy z całej serii, jeśli chodzi o fabułę i postacie, jest na szarym końcu. Nawet nie chce mi się za bardzo wnikać w tą fabułę, to jakiś zlepek dziwnych pomysłów i według mnie to się totalnie kupy nie trzyma. Dziwię się, że twórcy poszli w takim kierunku. Rozumiem że historia Yuriego była zakończona i gra w zasadzie musiała wprowadzić całkiem innych bohaterów. Ale do jasnej Anielki niech to będzie historia przynajmniej przeciętna i sensowna, a nie tak żenujący spektakl, który momentami przypomina jakby był jednym wielkim side questem. Z drugiej strony FtNW nie ma oficjalnie numerka 3 w tytule, więc można by potraktować jako spin off. Gra ma jedną świetną walkę w sidequeście, która wycisnęła za mnie wszystkie poty i był to zdecydowanie mój ulubiony moment w tym tytule. Na plus muzyka i oprawa. Mimo wszystko ja nie polecam, chyba że ktoś lubi grać w miałkie fabularnie gry i doświadczać żenujących żartów.

Manifesto

Nie chcę się wypowiadać na temat jakości trzeciej odsłony bo w nią nie grałem. Ale powiedzmy bez ogródek, Shadow Hearts to Yuri. I cokolwiek twórcy by nam nie zaproponowali, to i tak byłyby narzekania. Bo tego bohatera nie da się zastąpić. To jest tak ikoniczna postać jak Cloud w Final Fantasy VII czy Lloyd Bannings z Trails from Zero/Azure. Może kiedyś spróbuję w to zagrać, natomiast na chwilę obecną nie czuję takiej potrzeby. Mój stosunek do FtNW jest po prostu obojętny. Nie ruszyłem tego za czasu PS2, bo SH bez Yuriego to nie jest dla mnie Shadow Hearts. Identyczną sytuację miałem w przypadku serii Arc The Lad na PS1. Jakoś tą trójkę w końcu ukończyłem lecz męczyłem się straszliwie. Obawiam się że w przypadku tej gry również bym się męczył. A mam za duży backlog growy abym mógł sobie na to pozwolić.

Ale chętnie poczytam na ten temat wypowiedzi innych :)

Renifer Lopez

@Manifesto pełna zgoda, ale z drugiej strony nawet twórca gry Matsuzo Machida stwierdził, że traktuje tą grę jako spin-off. Więc tak - moim zdaniem - powinna być odbierana.

@Wagabunga zgodzę się, że historia From the New World nie jest za bardzo wykwintna, ma jednak kilka dobrych momentów, i uważam, że trzeba na nią spojrzeć z przymrużeniem oka ;) Wszak już w Covenant mieliśmy zaczątki dziwnego poczucia humoru np. w postaci zapaśnika - fana męskich umięśnionych ciał - jako członka drużyny, który używa losowych, dużych przedmiotów jako broni, takich jak skrzynka pocztowa czy gigantyczny zamrożony tuńczyk  ;D Covenant też miał momentami bardzo humorystyczny wydźwięk, to już nie była ta w 100 % poważna gra, jak jedynka.  Nie bronię From the New World, chcę po prostu nakreślić, że jeśli podejdziemy do tej gry na luzie i nie będziemy wnikać w rozmaite dziwactwa, to gra może wciągnąć. Wszak gameplay jest tutaj porządny i sam się zgodziłeś, że systemowo to najlepsza odsłona :) Gra jest niezła, fabularnie zakręcona, dziwna i wariacka, ale taki to już klimat tego tytułu. Oczywiście w pełni popieram to, że pierwsze dwie części, jako całość były dużo lepsze, nie ma co tutaj dyskutować.

Ta gra ma świetne sidequesty :) Muszę coś opisać w odpowiednim temacie na forum, niektóre z tych zadań były wyśmienite. Każda postać miała swój sidequest, w tym ta walkę o której wspomniałeś, była epicka :) I sidequesty właśnie to główna atrakcja tej gry. Co oczywiście nie powinno być usprawiedliwieniem dla jakości wątku głównego, lecz staram się dostrzec jakieś pozytywy :) Oprócz tego gra ma znakomitą muzykę.

Wagabunga

#10
Cytat: Renifer Lopez w Sierpień 10, 2026, 20:34:04Wszak już w Covenant mieliśmy zaczątki dziwnego poczucia humoru np. w postaci zapaśnika - fana męskich umięśnionych ciał - jako członka drużyny, który używa losowych, dużych przedmiotów jako broni, takich jak skrzynka pocztowa czy gigantyczny zamrożony tuńczyk  ;D

Owszem, ale jest różnica między pojedynczymi, nieco absurdalnymi akcentami, a ekipą grywalnych postaci, która mogłaby stanowić radę nadzorczą cyrku Monty Pythona  ;D  Bo jak inaczej nazwać gigantycznego, humanoidalnego kota, który opanował pijackie kung fu, wampira z kosmosu, którego wygląd i umiejętności zależą od spożycia kalorii, oraz el mariachi, który gra na gitarze, aby wykonywać specjalne zaklęcia, ma broń wbudowaną w tą gitarę i spotyka się z siostrą Ala Capone. ;D  ;D  ;D  Wybacz, ale dla mnie to trochę za dużo, to już jest przegięcie i choć rozumiem Twój punkt widzenia o luźnym podejściu do historii, nie jestem w stanie strawić niektórych popieprzonych pomysłów twórców tej odsłony. Może, gdyby gra nie miała w tytule Shadow Hearts, byłbym nico bardziej wyrozumiały. Co nie znaczy, że miałbym inne zdanie na temat powyższych dziwactw ;)

Sidequestów w grze kilka zrobiłem i przyznaję rację, są co najmniej w porządku. Muzyka - jak najbardziej się zgadzam.

Edit, jeśli chodzi i spinn-off, niby można to tak traktować, lecz zauważ, że we From the New World pojawiają się dwie postacie z poprzednich części serii. Wiadomo, że wrzucono je trochę na siłę, aczkolwiek mimo wszystko jakieś powiązania z poprzednikami są.

Lothar

Cytat: Wagabunga w Sierpień 10, 2026, 20:44:42Bo jak inaczej nazwać gigantycznego, humanoidalnego kota, który opanował pijackie kung fu, wampira z kosmosu, którego wygląd i umiejętności zależą od spożycia kalorii, oraz el mariachi, który gra na gitarze, aby wykonywać specjalne zaklęcia, ma broń wbudowaną w tą gitarę i spotyka się z siostrą Ala Capone. ;D  ;D  ;D 

Mało się poranną kawą ze śmiechu nie zadławiłem  ;D  ;)

Dla mnie Shadow Hearts jest świetne. Obydwie części. Trójka jest sporo gorsza, właściwie zupełnie niepotrzebna. Część pierwsza jest genialna fabularnie. Z niezwykłym pomysłem przedstawiono podświadomość głównego bohatera, który zmagał się ze swoimi demonami i miażdżącym ciężarem dusz potworów uwięzionych w jego sercu. Ten klimat i akcja gdy Yuri
Spoiler
kopał swój własny grób podjudzany przez Fox Face'a i Alice, która go uratowała
[Zamknij]

A ograł ktoś grę Koudelka na PS1? Wiem, że gra nie była najlepsza, była bardzo siermiężna w rozgrywce. Ja próbowałem ale nie dałem rady, porzuciłem po kilku godzinach. Dziś miałbym zapewne więcej samozaparcia, ale wtedy straszliwie denerwowało mnie powolne tempo walk i ogólny drewniany feeling tego wszystkiego.

Manifesto

Koudelka jest strasznie powolna. Próbowałem w to grać, lecz wymiękłem. Będę chciał kiedyś wrócić, ale najpierw muszę kupić dla siebie egzemplarz w wersji PAL (wolałbym w NTSC-U, lecz to już niewykonalne, gra kosztuje majątek). Miałem kiedyś swój egzemplarz i sprzedałem, bo gra cholernie mi się nie podobała. Teraz żałuję, ale było to w czasach gdy do kupienia miałem o wiele lepsze jRPG i pieniądze ze sprzedaży Koudelki przeznaczyłem na coś innego. To jedna z nielicznych jRPG na PSX których nie posiadam na półce (chyba jeden z trzech o ile pamiętam, resztę wszystko mam w kolekcji).

 Z drugiej strony zastanawiam się czy jest sens grać na siłę w coś, co męczy i frustruje. Pamiętam, że mechanika zużywania się broni wydawała mi się totalnie denerwująca. Zaś sama walka i te powolne animacje ataku była w tamtym czasie strasznie mozolna. Nawet obszar, po którym można się poruszać w trakcie potyczki jest zawsze taki sam (10x10 kwadratów). Nie ma tu żadnego urozmaicenia. Wszystko jest jednostajne i nudne, nawet przy walce z bossem. Tak więc to raczej nie jest temat na najbliższe miesiące, ale kto wie, może kiedyś spróbuję się przekonać.

TheMan who sold the world

Dzięki za wszystkie wypowiedzi i obszerną dyskusję na temat Shadow Hearts.

Człowiek uczy się przez całe życie. Kompletnie nie miałem pojęcia że Koudelka jest protoplastą Shadow Hearts! Dopiero jak @Lothar o tym napisał to zacząłem szukać informacji na temat tej gry i jestem mega zaskoczony. Cóż, dopiero zdobywam wiedzę na ten temat, jak już niejednokrotnie napisałem w japońskich tytułach siedzę od niedawna.

 Czy gra ma jakieś powiązania fabularne z SH ? I czy bez jej znajomości można grać w trylogię?

Renifer Lopez

Koudelka ma duże powiązania fabularne z serią Shadow Hearts. Jednak nieznajomość fabuły nie przeszkadza zbytnio doświadczać przygód Yuriego. Złe zakończenie Koudelki jest tym kanonicznym, a w grze jest też good ending. Koudelka to dobra gra, lecz pod względem gameplayu rzeczywiście jest toporna. Walka bywa czasami dość trudna, kiepsko zbalansowana, animacje ataków, np. czarów ciągną się jak smród po gaciach 😉 Mnie wkurzało to odgadywanie słabości wrogów metodą prób i błędów. Natomiast klimat gra ma ciężki i bardzo mroczny, świetne cut-scenki, porządną historię. Na upartego można grać dla fabuły i atmosfery. To specyficzny tytuł.