Bycie graczem - kiedyś i teraz

Zaczęty przez TheMan who sold the world, Sierpień 13, 2026, 17:49:49

Poprzedni wątek - Następny wątek

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

TheMan who sold the world

Zastanawiałem się nad tym tematem już dobre kilka dni. Postanowiłem jednak spróbować, bo okres ponad miesiąca na Japońskiej Przystani utwierdził mnie w przekonaniu, że mam do czynienia z ludźmi głównie w średnim wieku, którzy swoje już ograli i mają sporo doświadczenia życiowego. Oraz konkretnymi osobami, którzy mają sporą wiedzę w temacie. Nie jest to temat, który ma wywoływać nostalgię, przekonanie, że kiedyś było lepiej. Nie chodzi również o jakość gier, czy są one lepsze czy gorsze. Chodzi o coś innego.

Jak widzicie Wasze hobby w przyszłości? Czy jest możliwe, aby cieszyć się grami w taki sam sposób w jaki cieszyliście się 5, 10, 15 lat temu? Czy w tej chwili macie mniejszą lub większą satysfakcję z grania niż kiedyś? Każdy z nas był kiedyś młodszy i miał różne momenty w życiu. Czy tęsknicie do jakiś określonych lat przeszłych? Może do starszych konsol? Może do - do dobra - do starszych gier? Czy średni wiek (z góry przepraszam, ale wnioskuję, że wszyscy dzisiejsi użytkownicy w chwili gdy to piszę, są tutaj są co najmniej kilka lat po trzydziestce) wpłynął na Was jako gracza? Coś Wam bardziej przeszkadza niż kiedyś? A może jest lepiej niż było?

Jestem teraz na dziwnym etapie. Za jakiś miesiąc, mój dorosły syn, który był częścią naszego życia wyjeżdża studiować bardzo daleko od domu. Także będzie przyjeżdżał jedynie kilka razy w roku i na wakacje. Nalega abym adoptował jego pokój, kupił TV na ścienę i zrobił z niego miejsce gracza. Dziwnie się z tym czuję, lecz postanowiłem uszanować jego wolę. Mimo wszystko brakuje mi czasów gdy zamiast grać w salonie, gdzie często przechadza się żona (która nie rozumie mojego hobby :P ) zamykałem się w swoim małym pokoju u rodziców, zakładałem słuchawki na uszy i po prostu zatracałem się godzinami. Wiem, że te czasy już nie wrócą, bo granie 5 godzin dziennie to nie wchodzi obecnie w grę. Ale mimo wszystko tęsknię za tym. Już nawet nie chodzi o czasy, kolegów, tylko o tą błogość i uczucie, że nic się nie dzieje, nie mam obowiązków, mogę grać, a jeśli ktoś coś ode mnie zechce to zapuka do drzwi :)

Zastanawiałem się czy nie poprosić @Manifesto o stworzenie działu "inne dyskusje", lecz postanowiłem jednak zacząć dyskusję w innym kontekście.

Lothar

Na pierwszy rzut oka temat wydał mi się dziwny. Przeczytałem go ponownie, zacząłem się zastanawiać jak to wszystko się zmieniało przez ostatnie dwie dekady. I mam kilka rzeczy do powiedzenia.

Nie tęsknię raczej za starymi grami, tęsknię za kulturą ,,okołogrową". Patrząc na dyskusje na takim choćby PPE, nabieram coraz większego przekonania, że z roku na rok gracze chamieją coraz bardziej. Komentarze pod nowinkami charakteryzują się taką agresją i łajnem, że często zastanawiam się, czy czasami ci ludzie nie mają jakiś obowiązków, rodzin i innych hobby. Mam wrażenie, że gry to ich całe życie i za wszelką cenę muszą komuś udowodnić swoją rację, nawet mieszając drugą osobę z błotem. Co więcej, te dyskusje to i tak jednodniowe wątki, bo kolejne nowinki na portalu sprawiają, że te starsze przesuwane są dalej, w końcu idą w nicość i dostępne są jedynie w archiwum, bo kto z przeglądających będzie się cofał 100 wiadomości do tyłu żeby przeczytać jakąś dyskusję sprzed czterech dni? Oczywiście spory w naszym grajdołku były zawsze, kłótnie również. Może się mylę, lecz uważam, że kiedyś tej agresji było jednak mniej. Może mniej ludzi miało dostęp do internetu i nie rzucało się to aż tak bardzo w oczy? Uważam, że źle się dzieje ogólnie z ludźmi, bo coraz rzadziej potrafimy ze sobą rozmawiać. Jest coraz mniej zrozumienia, a więcej wyszydzania. Może nie mam racji, lecz nic nie poradzę na to, że takie mam odczucia.

Czy jestem w stanie cieszyć się grami jak kiedyś? Może troski o rodzinę i pracę nie pozwalają mi na myślenie jak za czasów, gdy byłem kawalerem i szukałem roboty. Miałem wtedy pełno czasu na granie i choć z kasą było średnio (ale byłem zaradny i zarabiałem dorywczo ile tylko mogłem) to były bardzo dobre chwile w moim życiu. Jestem przekonany, że mógłbym dziś mieć taką satysfakcję z grania jak za dawnych czasów. Kilka miesięcy temu, gdy zima nie odpuszczała, byłem na przymusowym, zaległym urlopie i odpaliłem Hollow Knight. To było jak za dawnych czasów, włączałem grę o 16:00, robiłem przerwę na prysznic i kolację około 19:00, a potem to już jazda bez trzymanki nawet i do północy. Nie wiedziałem kiedy wybijała północ, tak się wciągnąłem i wczuwałem, że podświadomie czułem iż było to doświadczenie jak za dawnych czasów. Tak więc w moim przypadku musi być spokój, zrozumienie domowników, poukładane sprawy (wiadomo, każdy ma jakieś troski i problemy) oraz czas. I wtedy zatracam się bez reszty. To nic, że mam 44 lata, ważne, że potrafię jeszcze się cieszyć grami tak jak kiedyś :)

Co będzie w przyszłości? Czas pokaże. Mam już dorosła córkę, która też wybiera się na studia. Żona jest bardzo zapracowana i myśli o tym, aby zmienić pracę na lżejszą, ciągle jednak odkłada tą decyzję. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i będę mógł cieszyć się moim hobby jak obecnie :)

Wagabunga

Ten wątek daje olbrzymie pole do popisu, bo można tu dyskutować o wielu sprawach.

Każdy z nas ma swoje życie osobiste i w tym wieku już nieraz ciężko o wygospodarowanie czasu na gry jak za dawnych lat. Tak jak napisał @Lothar, musiał mieć urlop żeby poczuć się w pełni zaangażowany w Hollow Knight. Nie da rady. To se ne vrati. Nie chcę narzekać w stylu "jesteśmy starymi pierdołami", bo to nie o to chodzi i takie coś będę mógł napisać za dekadę. ;) Wiadomo, że wszyscy idziemy w jednym kierunku i czasu się nie cofnie. Pewne rzeczy i bodźcie odbieramy zupełnie inaczej niż kiedyś. Pamiętacie pierwszą zapowiedź Persony 5? Ależ to była ekscytacja. Coś nowego, nowa generacja itd. A teraz wychodzi pierwszy trailer Persony 6, na pewno wielu graczy się spodoba. Ale jak na niego Wy zareagujecie? Będziecie napaleni jak na piątkę? Jakoś ciężko mi się z tym zgodzić. Generalnie chodzi o to, że ekscytacja grami jak za dawnych czasów powoli przemija. Teraz trzeba planować, nie działać spontanicznie, raczej dawkować sobie granie. Zwłaszcza taką porą roku jak teraz, kiedy to nie wyobrażam sobie przeznaczyć 5 godzin dziennie na granie. Przyjdzie późna jesień i zima to będę siedział ile wlezie. Kiedyś, te 10 lat temu potrafiłem przesiedzieć przy grze w lipcu 5 godzin dziennie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to wyłącznie mój punkt widzenia, z którym nie trzeba się zgadzać. Jeśli ktoś po czterdziestce ma czas na granie 5 godzin dziennie to mogę tylko pozazdrościć. I nie twierdzę, że Persona 6 może nie być tak ekscytująca jak P5. Może być, tylko weź znajdź na to czas aby tytuł na 100 godzin ograć w jakiś rozsądnym, powiedzmy miesięcznym terminie. No, chyba, że From Software zapowiedziałoby Dark Souls 4, to może by mi ekscytacja powróciła ;)

Dzisiejsze gry?  Kurde, pamiętam jak grałem w Sekiro a potem w Elden Ring. Niby ta druga gra o wyższym budżecie, o wiele większy rozgłos i reklamy, okrzyknięta molochem od From Software. A ja i tak wolę Sekiro, które choć było grą stworzoną za mniejsze pieniądze, to jest nieporównywalnie trudniejsza, bardziej techniczna i dawała mi o wiele większą satysfakcję. Oczywiście Sekiro to nie jest żaden indyk, tylko wysokobudżetowa produkcja. Jednak nie dla tak szerokiego grona odbiorców jak Elden Ring. A ja coraz częściej łapię się na tym, że mniej znany tytuł potrafi mnie przyciągnąć do konsoli na dłużej niż AAA. Tak jak teraz Banishers. Współczesne AAA to w wielu przypadkach przerost formy nad treścią.

@Lothar ja bym na Twoim miejscu unikał PPE ;). To jest jeden wielki syf i malaria, sztuczne nakręcanie wojenek przez redaktorów, stosowanie metod socjotechnicznych w tytułach newsów, dawanie bana za jakiś śmieszne pyskówki. Obecnie nie zaglądam tam zbyt często. O komentujących nie wspomnę, bo szkoda klawiatury strzępić. Tam ludzi na poziomie jest może z 5 %. Inna sprawa to taka, że dzisiejsi gracze zrobili się straszliwie aroganccy, czepialscy i roszczeniowi. Gra jeszcze nie wyszła a już można przeczytać głosy jaki to kiepski z niej tytuł, bo ma pełno woke - sroke, bo ma murzyna zamiast białego itd. Ludzie zatracili radość z chwili, mają za dużo gier, dostrzegają głównie wady (ich zdaniem), a coraz rzadziej dyskutują o zaletach. Taki trochę negatywny feeling, dobry dla ludzi chcących na chwilę zabłysnąć gdy dostaną 10 plusów. Dlatego unikam takich miejsc, choć czasem zdarza mi się zaglądać na PPE aby przeczytać te ich artykuły z literówkami i napisane tak, jakby to Chat GP robił.

Ja akurat nie mam problemu z małżonką i grami. Bo sama gra w gry :) Ograliśmy razem It Take Two (na dwie osoby rewelacja) czy Rayman Legends. A żona jest olbrzymią fanką Stardew Valley i ma tam już zapewne ze 100 godzin nabite. Przez kilka miesięcy oczywiście ;) Gra na Switchu.

Animare

Te świetne beztroskie lata już nigdy nie wrócą. Za równo jeśli chodzi o energię jak i o wolny czas i rodzinę. Kiedyś potrafiłem zarywać nocki, lub po prostu po nockach siąść do PC (ostatni raz chyba po premierze Diablo 3). Teraz jeśli mam wybrać czy godzinę przed pracą odpocząć to z reguły wybieram odpoczynek zamiast grania. Prócz tego mam 8-letnią córkę, która wymaga sporo uwagi, a jest na tyle ciekawa wszystkiego, że nie przechodzi u mnie fakt, że po południu siądę przed TV i zagram w tytuł który mnie interesuje i z reguły jest dla starszego odbiorcy. Wieczorami jeśli już mam wolne od pracy to małżonka nie daje mi spokoju - nie rozumie mojego hobby i żadne argumenty nie działają - że jest to zainteresowanie jak każde inne, książka, film, social media. Dlatego też ciężko mi złapać więcej niż kilka godzin w tygodniu żeby "odpocząć" przy konsoli, a każda spędzona godzina to wypominanie mi ciągłego grania i uzależnienia - ah te kobiety haha. Po mimo, że jesteśmy 10 lat po ślubie to mam wrażenie, że wciąż jesteśmy na etapie docierania się, i często drugiej połówce nie wystarcza sama obecność w domu, tylko konieczne wspólne spędzanie chwil, wyjazdy, pikniki itd itp.

Także tak jak już wspomniał @Wagabunga  te piękne czasy już nie wrócą i ciężko zagospodwarować czas na własne potrzeby. Przykład z Personą jest bardzo trafny, nawet nie czułem potrzeby czytania jakiejkolwiek wzmianki na temat P6. Może też prócz samej ekscytacji lub jej braku im człowiek starszy tym bardziej docenia poczucie czasu i szkoda mu wolnych chwil na czytanie nowinek odnośnie takich gier i dodatkowo po prostu poświęcenie setek godzin i miesięcy na takie potężne gry trochę mija się z celem.

Czy jestem w stanie cieszyć się z grania tak jak kiedyś? Raczej nie tak bardzo na tym etapie życia, pierwszą myślą jaka mi przyszła do głowy był po prostu czas i spokój mentalny, kiedyś człowiek nie martwił się czasem, nie goniły go obowiązki lub po prostu nie odliczał godzin do pójścia do pracy. Drugą myślą - rzecz jasna - to troski rodzinne, poświęcenie czasu rodzinie i skupienie się na pracy, wszak od tego ostatniego czynnika zależy w dobie obecnych wysokich cen wszystkiego to czy będziemy godnie żyć i mieć dodatkowe zarobki np na hobby, ale w tym miejscu to się wszystko zapętla. Kiedyś nie mieliśmy pieniędzy ale mieliśmy mnóstwo czasu na granie, a teraz jest zupełnie odwrotnie.

I oczywiście dużo rzadziej zdarza się, że potrafię cieszyć się grami tak jak kiedyś, na pewno wpływ na to ma wszechobecne pędzące życie, ale zdarza się, że gdy już mam więcej czasu i trafię na takie tytuły jak Stellar Blade (w tym roku), to myślę - Boże, jakie to było dobre i czuję w tym momencie właśnie "zajawkę" z dawnych lat.

Jeśli nic się w moim życiu diametralnie nie zmieni, to uważam, że to hobby będzie trwało zawsze, na pewno nie z taką siłą, emocjami i zaangażowaniem, ale wciąż będę czerpał satysfakcję z grania.

Mógłbym również wspomnieć, że wpływ na mnie ma również otoczenie. W momencie w którym człowiek założył rodzinę zasadniczo wolny czas przestał istnieć. Ale to właśnie dzięki innym osobom, które mają podobne zainteresowania człowiek jest w stanie się dużo bardziej zaangażować i czuje satysfakcję z własnego hobby i grania. Dzięki chłopaki  ;) .

I ostatecznie każdy z nas wspomina na pewno etap w życiu młodzieńczym zwłaszcza, gdzie izolował się od otoczenia, zamykał w pokoju i nie miał żadnych zmartwień i trosk mogąc poświęcić czas na cokolwiek w życiu czując jednocześnie wolność i stan w którym nie liczyło się nic prócz uczucia błogości, no ale jesteśmy tu i teraz i trzeba się cieszyć z tego co jest i co możemy mieć  :)


Manifesto

Dobry, dość osobisty temat. Ale takie też są potrzebne na Japońskiej Przystani.

Na początek napiszę jak to wygląda u mnie. Sam miałem w życiu wiele różnych problemów, od zawodowych, po zdrowotne (moje lub małzonki). I wiem doskonale, że aby cieszyć się grami muszę mieć wiele spraw poukładanych. Niestety, jestem osobą która mając problemy, nie potrafi się odciąć od innych sfer życia i jeśli coś jest u mnie nie tak, to przekłada się to na moje różne inne aktywności i samopoczucie. Dlatego pierwszą połowę tego roku, a raczej okres od stycznia do maja straciłem. Miałem różne sprawy i nie układały się one dla mnie pomyślnie. A gdy już zaczęły, wiosna na dobre zawitała, a to nie jest okres dobry na nadrabianie growych zaległości. Także reasumując, moje hobby zależy głównie od tego, czy mi się w danym momencie w miarę układa w życiu czy też nie. W tej chwili mam bardzo dobry okres i liczę że zostanie tak na dłużej. Na pewno założenie tego forum dało mi bardzo pozytywny zastrzyk energii. Bo brakowało mi dyskusji z Wami i dzięki że tu jesteście, nie daliśmy za wygraną i kontynuujemy to, co robiliśmy przez lata, tylko na własnych warunkach :)

Dalej - gry. Nikt mnie nie przekona że kiedyś gry były ogólnie lepsze. Bo zawsze było tak, że były gry dobre i gry do d..y. Taki podział istniał od dawien dawna i nie ma co generalizować. Np. dla mnie okres PS3 o była lipa, dobre jRPG można było policzyć na palcach jednej ręki, niemal brak horrorów (te pojedyncze typu Dead Space wiosny nie czyniły), mnóstwo gier, które mnie kompletnie nie interesowały. Dużo lepiej było w przypadku PS4, to niebo a ziemia. PS5 także jest dla mnie lepszą generacją niż PS3, mimo, że nieco gorszą od PS4 (choć to też zależy pod jakim względem, bo takie horrory to na PS5 są nawet lepsze niż na PS4). Owszem, był magiczny czas PS1 i PS2, ale patrzymy na ten okres z ogromną nostalgią, bo byliśmy dużo młodsi i inaczej podchodziliśmy do grania. Rozpamiętujemy mnóstwo zalet tamtej epoki, a przez palce patrzymy na wady. Może i faktycznie było wtedy więcej gier oryginalnych i ciekawych, natomiast takie gry są również obecne dzisiaj. Weźmy na warsztat choćby niektóre indyki, za czasów PS1 i PS2 o takich można było jedynie pomarzyć, bo w zasadzie kultura gier indie na tych sprzętach albo prawie nie istniała albo dopiero raczkowała.


Cytat: TheMan who sold the world w Sierpień 13, 2026, 17:49:49Zastanawiałem się czy nie poprosić Manifesto o stworzenie działu "inne dyskusje", lecz postanowiłem jednak zacząć dyskusję w innym kontekście.
Zastanawiałem się nad tym, lecz uznałem, że póki co jest nas tutaj trochę za mało na takie działy. Poza tym forum istnieje lekko ponad miesiąc, w chwili obecnej chciałbym skupić się raczej na grach i tematach związanych z konsolami. Jeśli mamy kogoś tu przyciągnąć to raczej właśnie takimi dyskusjami, nikt nie będzie się tu rejestrować aby pogadać o życiu czy opowiedzieć o sobie ;) A jeśli będzie nas kiedyś więcej (co nie jest pewne, bo póki co nikt "obcy" się tu nie zarejestrował, a goście to głównie boty), to wtedy się pomyśli nad ewentualnym nowym działem. Nic na siłę, póki co jestem zadowolony z ilości postów i jakości dyskusji na forum, za co wszystkim dziękuję i oby tak dalej.

Cytat: Wagabunga w Sierpień 13, 2026, 21:52:58Pamiętacie pierwszą zapowiedź Persony 5? Ależ to była ekscytacja. Coś nowego, nowa generacja itd. A teraz wychodzi pierwszy trailer Persony 6, na pewno wielu graczy się spodoba. Ale jak na niego Wy zareagujecie? Będziecie napaleni jak na piątkę? Jakoś ciężko mi się z tym zgodzić.

Powiem Ci tak, gdyby gra była tak rewolucyjna jak Persona 5 (bo była, w stosunku do pozostałych części serii) i nie miałbym wówczas żadnych problemów osobistych, to wierz mi, na pewno bym grał ile wlezie, gdyby to była jesień/zima. Wiadomo, to raczej niewykonalne abym przebił swój wyczyn z piątki (gdzie w 1,5 tygodnia miałem ponad 50 godzin grania), ale to nie z powodu mniejszej ekscytacji tylko dlatego, że teraz już odgórnie narzucam sobie limit 3-4 godzin grania dziennie. Po prostu tak sobie postanowiłem, aby nie zaniedbywać relacji z małżonką, siebie oraz domu. Mam bardzo wyrozumiałą żonę, lecz kiedyś, gdy siedziałem więcej przy grach czułem, że się od siebie oddalamy, bo każde z nas robiło coś innego. Ja grałem godzinami na konsoli, a żona czytała książki i siedziała na necie. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że nie możemy tak spędzać popołudniowych godzin w domu w okresie od października do marca. A to przecież jest pół roku. Dlatego teraz po południu gram max 2 godziny dziennie, a jeśli uda się pograć rano, to tym lepiej dla mnie ;) A tak, staramy się coś robić wspólnie, nawet wyjść na spacer lub obejrzeć jakiś film. Wiadomo, gdy nadejdzie wiosna to już inna sytuacja, bo są rowery, dłuższe wyjścia itp. Ale okres jesienno - zimowy układamy sobie tak, aby jak najczęściej spędzać czas razem. To ważniejsze niż gry. Dlatego - w moim przypadku - nie chodzi o samą ekscytację, bo ta nie jest mniejsza, bardziej o to, że nieco inaczej spędzam część wolnego czasu niż kiedyś. I siłą rzeczy nie mogę grać we wszystko na premierę, bo mi czasu nie starcza.

Cytat: Wagabunga w Sierpień 13, 2026, 21:52:58Generalnie chodzi o to, że ekscytacja grami jak za dawnych czasów powoli przemija. Teraz trzeba planować, nie działać spontanicznie, raczej dawkować sobie granie. Zwłaszcza taką porą roku jak teraz, kiedy to nie wyobrażam sobie przeznaczyć 5 godzin dziennie na granie.
Tu przyznam rację, lato kompletnie nie sprzyja siedzeniu w domu i graniu na konsolach. Przynajmniej w przypadku ludzi w średnim wieku. Sam wolę poczytać książkę na tarasie niż grać. Ale mamy już połowę sierpnia. Lato zmierza ku końcowi, jeszcze 3-4 tygodnie i będzie już czuć powiew jesieni, a o godzinie 19:00 na wschodzie Polski w połowie września jest już ciemno. I wtedy już sprawa będzie wyglądać inaczej, mniej więcej od połowy września coraz częściej przesiaduję w domu i po prostu zaczynam się wczuwać w moje hobby. Tym razem sezon "growy" zacznę od Trails in the Sky 2nd.

Lothar

Cytat: Manifesto w Sierpień 14, 2026, 12:31:03Rozpamiętujemy mnóstwo zalet tamtej epoki, a przez palce patrzymy na wady. Może i faktycznie było wtedy więcej gier oryginalnych i ciekawych, natomiast takie gry są również obecne dzisiaj. Weźmy na warsztat choćby niektóre indyki, za czasów PS1 i PS2 o takich można było jedynie pomarzyć, bo w zasadzie kultura gier indie na tych sprzętach albo prawie nie istniała albo dopiero raczkowała.

Zgadzam się w 100 %. Dobre gry były zawsze, ale to czy trafiały w gusta konkretnej osoby, to już inna sprawa. Są ludzie, którzy z nostalgią wspominają czasy PS3, bo dostali mnóstwo gier akcji i przygodówek (jak cała seria Uncharted, Metal Gear Solid 4 i 5, Bioshock czy The Last of Us), a ja podobnie jak @Manifesto uważam, że japońskie gry w tamtym okresie były w ogromnej stagnacji i zeszły do handheldowego podziemia na PSP i Nintendo DS. Te kilka dobrych jRPG, które pojawiły się jak na rynku już było PS4 to dla mnie żadna pociecha. W taką Personę 5 i tak prawie wszyscy już grali na PS4, a wersja na PS3 została wypuszczona przy okazji i nie prezentowała się najlepiej. Tak więc dla mnie PS3 to okres stracony i żadne sandboxy, które wtedy były modne mnie nie porywają. PS3 i japońskie gry to była jedna wielka porażka. Nawet serie Silent Hill i Resident Evil straciły swój dawny blask, a ta druga odzyskała go dopiero na PS4.

Cytat: Animare w Sierpień 14, 2026, 00:48:55Wieczorami jeśli już mam wolne od pracy to małżonka nie daje mi spokoju - nie rozumie mojego hobby i żadne argumenty nie działają - że jest to zainteresowanie jak każde inne, książka, film, social media.
Taka mała rada, może spróbuj zachęcić małżonkę do wspólnego spędzania czasu przy grach planszowych? Albo odpal It Takes Two ;) Mnie planszówki pomogły, bo co prawda to nieco inny rodzaj zabawy, lecz stąd już niedaleko pada jabłko od jabłoni, to przecież również gry :) Od czasu gry kupiłem kilka planszówek w tym Osadników z Catanu, mam spokój, bo żonie się spodobało i od czasu do czasu (głównie w zimie) rozkładamy na stole i gramy. Córka też z nami grała jeszcze kilka lat temu, w tej chwili już nie jest zainteresowana ;)

Renifer Lopez

#6
Ja mam podobnie jak @Manifesto . Może nie czuję jakiegoś wypalenia, ale niestety, pewne negatywne wydarzenia w moim (i mojej żony) życiu spowodowały dość istotne okresy trudności emocjonalnych. Nie będę wdawał się w szczegóły (choć parę osób z forum wie o co chodzi), jednak takie przeżycia dają w kość i zostawiają pewne piętno. Starałem się zawsze szybko podnosić po niepowodzeniach, tym razem też mi się udało. Czasu nie cofnę, pewnych okoliczności również, ale to wszystko miało wpływ na obniżone zainteresowanie grami video, w tym nieobecność na poprzednim forum, które i tak porzuciłem. Jednak moja radość z grania nie jest gorsza niż kiedyś. Jeśli tylko okoliczności pozwalają, gram i cieszę się jak dziecko. Każdy z nas ma problemy, mniejsze lub większe, nie ma osoby, która będzie grała cały rok i miała wszystko gdzieś, bo gorsze dni i okresy zdarzają się każdej osobie. Ważne, aby nie mieć negatywnych myśli w stylu "nie chce mi się grać, wolę siedzieć na necie i oglądać głupoty". To naprawdę marnuje cenny czas, wierzcie mi przechodziłem przez to nie raz. Ważne aby się zmotywować, czasem na siłę coś włączyć a nóż Was wciągnie. Ostatnio kupiłem sobie Pragmatę i mam zamiar odpalić ją w ten weekend. Później pewnie zabiorę się za Stellar Blade.

Co mnie cieszy, to możliwość dzielenia się wrażeniami z gier "na żywo". Mamy tu swoje miejsce. Właściwie większość z nas ma podobny gust, z drobnymi różnicami (ktoś nie lubi Residentów, inny Soulsów - szczegóły  ;D  8) ) Bardzo motywuje mnie wspólne ogrywanie konkretnych gier. Wiem, że kilka osób będzie ogrywać Trails in the Sky 2nd, na pewno będzie sporo dyskusji w wątku o serii :) Niedługo wychodzi The House in Fata Morgana w pudełku na Switcha, wiem, że zarówno @Animare jak i @TheMan who sold the world nie grali w tą grę. Może spróbujcie się dogadać i ją ogrywać w podobnym czasie? Zawsze to będzie raźniej niż w pojedynkę. Polecam jednak zaczekać na jesień, bo to raczej nie jest odpowiednia pora na ten tytuł ;)

Co mi przeszkadza? Chyba ta roszczeniowość ludzi, o której napisał @Lothar .Gracze zbyt pochopnie wydają opinię i hejtują dany tytuł. Weźmy nowe God of War - czy to jest normalne, że ludzie, nie grając w grę, wieszają na niej psy, tylko z powodu tego, że gra się żoną Kratosa? Ludziom bije do głowy, mają za dobrze i chcą tylko czerpać, na dodatek najlepiej aby wszystko było tak jak oni sobie życzą. Mamy egoistyczne i smutne czasy. Dlatego lepiej robić swoje i nie oglądać się na nikogo, nie ma tu lepszych i gorszych a niczyje zdanie nie jest święte, bo każdy ma prawo do swojego. Tyle, że nie każdy wyrabia je sobie na podstawie osobistych doświadczeń, a często na uprzedzeniach, jak np. ten gość na poprzednim forum (Japończyk czy jakoś tak), który czepił się Witch on the Holy Night bo przeszkadzała mu jedna scena, jak również Xenoblade, z powodu wyglądu jednej postaci, która pojawia się w grze na chwilę. Jak czytam takie "argumenty" to nóż się w kieszeni otwiera.

Jak widzę hobby w przyszłości? Nie planuję zmian :) Martwię się o zdrowie i moją żonę. Nie zastanawiam się jak będzie wyglądało moje hobby bo to jest najmniej ważne. Po prostu robię swoje i idę do przodu, a sądzę, że nie ma też co planować i jakoś mocno wybiegać myślami w przyszłość. Nie planuję porzucenia gier, jednak uważam, że coraz częściej będę sięgał po starsze tytuły, a nowsze ograniczał do tych najbardziej przeze mnie pożądanych. Mamy taki klimat, że starzy wyjadacze przestają być potrzebni firmom takim jak Sony, liczy się zysk.

Cytat: Manifesto w Sierpień 14, 2026, 12:31:03Owszem, był magiczny czas PS1 i PS2, ale patrzymy na ten okres z ogromną nostalgią, bo byliśmy dużo młodsi i inaczej podchodziliśmy do grania. Rozpamiętujemy mnóstwo zalet tamtej epoki, a przez palce patrzymy na wady. Może i faktycznie było wtedy więcej gier oryginalnych i ciekawych, natomiast takie gry są również obecne dzisiaj. Weźmy na warsztat choćby niektóre indyki, za czasów PS1 i PS2 o takich można było jedynie pomarzyć, bo w zasadzie kultura gier indie na tych sprzętach albo prawie nie istniała albo dopiero raczkowała.

Muszę się tutaj zgodzić, lecz nie do końca. Jednak okres PS1 i PS2 był dużo ambitniejszy, twórcy mieli ograniczone pole do popisu ze względu na specyfikację tych konsol. Więc gry były bardziej pomysłowe i sporo z nich oferowało co najmniej solidne historie, co dziś nie jest normą. Takich gier jak ICO czy Shadow of the Colossus dziś ze świecą szukać, przynajmniej w ofercie większych twórców. I tu w sukurs przychodzi segment indie. Faktycznie, gry niezależne stały się ostatnim bastionem pomysłowości i innego targetu niż casuale. Rozmawialiśmy na forum o Hollow Knight, a to przecież kropla w morzu takich wymagających gier. Weźmy choćby Return of the Obra Dinn, Blasphemous, Talos Principle, czy omawiany już na forum Tunic.

Edytowano: Zapomniałem napisać o jednej rzeczy. Lothar napisał coś ciekawego, muszę sam wypróbować z tymi grami planszowymi. Bo moja małżonka niestety też niezbyt pozytywnie podchodzi do mojego hobby.  Z tym, że ona pracuje w mundurówce i ma służby 12 godzinne, więc gdy jest w pracy po południu to ja po prostu gram, ma nockę, mam czas od 18:00 do momentu ile wytrzymam. ;)  U mnie więc siłą rzeczy granie wygląda w ten sposób: dwa dni zabawy i 2 dni przerwy. No chyba, że koleżanka przyjdzie, wtedy ja zamykam się w swoim pokoju i mam spokój nawet na 3 godziny :D Zimą baby potrafią się odwiedzać nawet i dwa razy w tygodniu ;D

Animare

Cytat: Lothar w Sierpień 14, 2026, 16:49:54Taka mała rada, może spróbuj zachęcić małżonkę do wspólnego spędzania czasu przy grach planszowych? Albo odpal It Takes Two ;) Mnie planszówki pomogły, bo co prawda to nieco inny rodzaj zabawy, lecz stąd już niedaleko pada jabłko od jabłoni, to przecież również gry :) Od czasu gry kupiłem kilka planszówek w tym Osadników z Catanu, mam spokój, bo żonie się spodobało i od czasu do czasu (głównie w zimie) rozkładamy na stole i gramy. Córka też z nami grała jeszcze kilka lat temu, w tej chwili już nie jest zainteresowana ;)

Próbowałem z planszówkami, nie do końca się udało, ale za namową - bliżej jesieni spróbuję raz jeszcze, może w inny trochę sposób. Żona nie lubi skomplikowanych w grze zasad, najlepiej gdyby reguły można było ogarnąć w 5 minut, a sama złożoność gry była przystępna, dlatego chyba jedyne co się podobało do tej pory to Carcassonne.

Co do gier wideo to również jest ciężko, córka często namawia na jakieś co-opy typu Rayman, Lego, Mario Party czy inne podobne ale żona prawie zawsze pasuje  ;D . It takes two zbytnio się nie podobało, ale już a Way Out parę lat temu podeszło. Będę szukał dalej ;). Fenomenem było ogranie przez małżonkę Wiedźmina 3 z dodatkami zaraz po premierze i od tego czasu nie poświęciła nawet ułamka czasu na tą formę spędzania czasu  ;)

Wagabunga

Stary gry vs nowe to wątek, który musiał się pojawić w tym temacie :P Dla mnie sprawa wygląda tak, że każda generacja ma swoje świetne i kultowe gry. Nawet na PS3 one były, bo trudno za takie nie uznać np. wspomniany Bioshock czy serię Dark Souls. Problem polega na tym, że z każdą generacją jest twórcom coraz trudniej tworzyć pomysłowe gry, zarówno pod kątem gameplayu i fabuły. Zwróćcie uwagę jakie gry visual novel mają najlepsze i najbardziej dziwne i szalone historie? Raczej starsze. OK, jest rewelacyjne Raging Loop, The Hundred Line (swoją drogą, trzeba kiedyś założyć temat o tej grze, koniecznie, póki co ukończyłem dwie ścieżki fabularne,) czy dylogia Mask of w przypadku Utawarerumono (choć te gry tej już kilka dobrych lat mają) lecz generalnie te najlepsze historie powstawały ponad dekadę temu. Tak jest też z grami jRPG, są wyjątki, lecz pod względem pomysłowości i fabuły to najlepsze czasy mam już za sobą. Po prostu coraz trudniej wymyśleć coś nowego i pomysłowego, bo wiele rzeczy zostało już przedstawionych i opowiedzianych. I oczywiście rewelacyjne gry będą się dalej pojawiać. Ale czy ktokolwiek wierzy, że kiedykolwiek coś przebije złotą erę jRPG - PSX? Nie bardzo jestem w stanie to sobie wyobrazić.


Cytat: Animare w Sierpień 14, 2026, 18:54:05Fenomenem było ogranie przez małżonkę Wiedźmina 3 z dodatkami zaraz po premierze i od tego czasu nie poświęciła nawet ułamka czasu na tą formę spędzania czasu  ;)
Stary, przecież tam są gołe baby  ;D  Teraz już wiesz, dlaczego małżonka patrzy na Ciebie spod byka gdy grasz  ;D  :P ;) Trzeba było raczej podsunąć jakiegoś filigranowego młodzieńca z jRPG ;)

Manifesto

Cytat: Renifer Lopez w Sierpień 14, 2026, 17:29:20Muszę się tutaj zgodzić, lecz nie do końca. Jednak okres PS1 i PS2 był dużo ambitniejszy, twórcy mieli ograniczone pole do popisu ze względu na specyfikację tych konsol. Więc gry były bardziej pomysłowe i sporo z nich oferowało co najmniej solidne historie, co dziś nie jest normą. Takich gier jak ICO czy Shadow of the Colossus dziś ze świecą szukać, przynajmniej w ofercie większych twórców. I tu w sukurs przychodzi segment indie. Faktycznie, gry niezależne stały się ostatnim bastionem pomysłowości i innego targetu niż casuale. Rozmawialiśmy na forum o Hollow Knight, a to przecież kropla w morzu takich wymagających gier. Weźmy choćby Return of the Obra Dinn, Blasphemous, Talos Principle, czy omawiany już na forum Tunic.

Absolutnie nie twierdzę, że jest inaczej, zresztą napisałem, że starsze gry były bardziej pomysłowe i ciekawe. Miały zdecydowanie wyższy poziom trudności, nie prowadziły za rękę i niedostatki techniczne musiały nadrabiać ciekawymi mechanikami. Tylko czy można jednoznacznie powiedzieć, że to czyniło je lepszymi? To zależy jak na to spojrzeć, bo wyższy poziom trudności nie dla każdego jest zaletą, niektórzy też nie lubią robić notatek w zeszycie, jak to się praktykowało w starszych produkcjach. Starsze gry były zazwyczaj o wiele krótsze, więc twórcy celowo wydłużali rozgrywkę wyższym poziomem trudności i - co za tym idzie - częstą koniecznością powtarzania tych samych fragmentów rozgrywki.

Kolejna rzecz - starsze tytuły miały trochę elementów, które dziś już trudno byłoby mi przetrawić, a z uwagi na fakt, że były to wówczas standardowe praktyki twórców, nie dostrzegaliśmy, że pewne rzeczy w grach można rozwiązać inaczej. Nie chcę się rozpisywać, bo to nie jest wątek stare gry vs nowe, lecz przykładowo o losowych walkach w jRPG już nie raz dyskutowaliśmy. Dziś to już jest archaizm, który pojawia się jedynie w tytułach graficzne i stylowo nawiązujących do klasyki (Octopath Traveler czy nadchodzące FF Resonance) i nie mający racji bytu w jRPG w pełni 3D. Inny przykład - robienie sejwów tylko w określonych miejscach, niejednokrotnie oddalonych od siebie np pół godziny gry lub więcej. Dalej, lubię zagadki w grach i nie uważam, aby takie gry jak Tormented Souls czy niektóre gry indie, miały dziś zagadki gorsze niż stare tytuły (w których absurdalnych zagadek nie brakowało, zwłaszcza w przygodówkach point&click). Także to nie jest tak, że stare gry były super, a nowe są kiepskie. Są po prostu inne. Pod niektórymi względami wolę klasyki, pod innymi nowsze tytuły. Przyznaję rację, że kiedyś była większa swoboda w tworzeniu gier i nieco inaczej podchodzono do wielu elementów gameplayu. Tyle, że nie można jednoznacznie stwierdzić, że było to lepsze lub gorsze. To zależy, co kto oczekuje od gier - trudne i wymagające tytuły można również znaleźć dzisiaj, jak i kiedyś były także tytuły łatwiejsze. Takie jest moje zdanie.

Nawiązując do wypowiedzi @Wagabunga - uwielbiam stare jRPG, ale gdyby nie Square, to tej złotej ery by nie było. To było królestwo jednego wydawcy, który robił wtedy gry z pasją, lecz nawet wówczas potrafił coś ograniczyć z powodów finansowych (słynna druga płyta w Xenogears). W erze PS2 po fuzji z Enixem, gry Square zaczynały być cieniem samego siebie. Dlatego panuje przekonanie, że jRPG na PS2 nie były już tak dobre, co jest zresztą prawdziwe, bo jeśli główny gracz obniża loty to innej opcji nie ma. Za to na PS3 to już był olbrymi zjazd w dół. Dopiero PS4 zakończyło upadek japońskiego game-devu, który wrócił na duże konsole po latach tworzenia gier na handheldy.

TheMan who sold the world

#10
Panowie, dziękuję wszystkim za ciekawą dyskusję. Jestem w niezłym szoku, że oprócz suchych faktów, napisaliście też o sobie sporo rzeczy :o Nie spodziewałem się że przeczytam tutaj o Waszych osobistych rozterkach i nawet drugich połówkach ;)

Jako, że sam wywołałem tą dyskusję, pozwolę sobie napisać, że moja żona też przez długi czas patrzyła na mnie jakbym jej krzywdę robił. :P Gdy mój jeden kolega, z którym kiedyś mieliśmy bardzo dobry kontakt, miał po pijaku poważny wypadek (wlazł pod jadący samochód) stwierdziła, że lepsze granie w gry wideo niż szlajanie się z kumplami po nocach i chlanie ;) Nie mam problemu z małżonką, ona akceptuje moją zabawę, ale zdarza się, że przywołuje mnie do porządku gdy już przesadzam z czasem ;)

Jest też kwestia mojego hobby, otóż mam ochotę jakby "odtworzyć" stare czasy. Syn wyjeżdża, nie będzie go w domu do świąt Bożego Narodzenia, nic mnie nie powstrzymuje przed tym, aby spędzać wieczory jak za dawnych czasów. Moja żona, podobnie jak @Renifer Lopez pracuje na zmiany, aczkolwiek bez nocek, więc z drugiej zmiany wraca około 22:00. Także będę miał teraz tak duży komfort, że na pewno uda mi się sporo pograć i ponadrabiać :)

Stare gry vs nowe - tutaj jestem bliższy zdaniu @Manifesto aczkolwiek ja też łapię się na tym, że wspominam stare tytuły patrząc na nie trochę przez różowe okulary. Sentyment robi swoje.

Cytat: Renifer Lopez w Sierpień 14, 2026, 17:29:20Niedługo wychodzi The House in Fata Morgana w pudełku na Switcha, wiem, że zarówno Animare jak i TheMan who sold the world nie grali w tą grę. Może spróbujcie się dogadać i ją ogrywać w podobnym czasie? Zawsze to będzie raźniej niż w pojedynkę. Polecam jednak zaczekać na jesień, bo to raczej nie jest odpowiednia pora na ten tytuł ;)
Ja bardzo chętnie, jeśli oczywiście @Animare będzie chciał to ogrywać w tym roku. Najlepiej po prostu będzie założyć osobny wątek na temat tej gry.

Wagabunga

Cytat: Manifesto w Sierpień 14, 2026, 20:41:35Dalej, lubię zagadki w grach i nie uważam, aby takie gry jak Tormented Souls czy niektóre gry indie, miały dziś zagadki gorsze niż stare tytuły (w których absurdalnych zagadek nie brakowało, zwłaszcza w przygodówkach point&click).
Tutaj musze niestety przyznać rację. Napisałem "niestety" bo jako fan przygodówek, w które gram głównie na PC (choć coraz rzadziej, bo nie mam już za bardzo w co grać, a nie wszystkie tego typu gry mi podochodzą) spotkałem się z niejednym przypadkiem gry, gdzie rozwiązanie konkretnej zagadki było idiotyczne i nielogiczne. Znamienny przykład - The Secret of Monkey Island 2 i konieczność użycia zahipnotyzowanej małpy Jojo w charakterze klucza francuskiego (monkey wrench) do naprawy pompy wodnej. Czy też w Gabriel Knight 3, gdzie trzeba było wykonać szereg całkowicie nielogicznych czynności, aby zrobić fałszywe wąsy z kociej sierści, w celu przebrania się za postać, która...na zdjęciu paszportowym nie ma nawet wąsów  ;D

Zgodzę się również z tym, że w każdej epoce są dobre i kiepskie gry. Za czasów PSX tez było pełno dziegciu, właściwie większość gier to były jakieś crapy. My pamiętamy te kilkadziesiąt gier znakomitych, ale ile wyszło szajsu to już nie chcemy pamiętać. Również kwestia gier indie ma znaczenie, bo faktycznie, ten segment przejął innowacyjność i pasję od zachodnich twórców AAA, którzy skupiają się głównie na efekciarstwie i zarobku, zamiast na ciekawych grach. Oczywiście z małymi wyjątkami jak choćby Baldur's Gate 3.